Strona:Abu Sajid Fadlullah ben Abulchajr i tegoż czterowiersze.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XVI.

Dzień i noc gra mi w sercu wdzięków twych wspomnienie:
U jego stóp, markotna, chęć całusów siadła.
Wspomnienie to nie wyźrzy po za krąg niewoli,
Gdy życie gra w pierścienia serdecznego oku.



XVII.

Pytałem się: dla kogo trefisz się tak wdzięcznie?
Dla saméj siebie — rzekła — bo ja wszystkim jestem:
Miłością, miłującą i umiłowaną,
Wzierciadłem i nadobą, wciąż wpatrzoną w siebie.



XVIII. [1]

Poszedłem do lekarza z wielkim bólem serca.
Rzekł: przed każdym, prócz lubéj, milcz, sznurując usty.
Spytałem, co pić każesz? Odparł: krew serdeczną.
A unikać? Trosk wszelkich o obydwu światach.



XIX.

Ci wszyscy, którzy moję dobrą sławę głoszą,
Nie znają grzesznych myśli, w sercu zagnieżdżonych.
Gdyby na chwilę serce me przenicowali,
Orzekliby, żem godzien wręcz na stosie płonąć.



  1. XVIII. W wiérszach wschodnych napotyka się ustawicznie zwrot: obydwa światy; mowa to o świecie naszym, ziemskim, i o świecie zagrobowym, przyszłym, czyli o niebie i piekle.