Strona:A. S. Puszkin - Złota rybka.djvu/5

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ZŁOTA RYBKA

Nad brzegiem morza, ozłocona promieniami palącego żarem słońca, stała nędzna chateczka.
Przed chatą siedziała młoda i ładna kobieta.
Z niechęcią spoglądała na wesołego i sympatycznego rybaka, który dopiero od pół roku był jej mężem.
Drażnił ją humor świetny biedaka i wolałaby, żeby usiadł obok niej i też lamentował i narzekał.
Ale on pomimo trosk i kłopotów, nie tracił nadziei, iż wybrnie z niedoli, mając młodość i dwie silne dłonie do pracy.
— Nie smuć się, Maryniu, — odezwał się do zadumanej żony, — nałowię dużo ryb, a gdy się je sprzeda, będziemy żyli spokojnie... Życie jest piękne, tylko nie trzeba patrzeć czarno w przyszłość...
— Tak, tak, masz rację! zawołała żona z ironją — życie bardzo piękne,