Strona:A. S. Puszkin - Złota rybka.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


złota rybka, niech wyjdzie chybka“!
— Czego żądasz, rybaku? — spytał głos cichy królowej.
— Przebacz królowo, — odezwał się rybak nieśmiało — żona moja chce być królową morza i...
Ale huk straszliwy fal morskich nie dał mu dokończyć. Ciemność otoczyła go wkoło i głos jakiś wołał z trwogą:
— Biada! biada! wam biada!
Rybak zaczął uciekać. Zdawało mu się, że lecą za nim bałwany, że go ktoś goni i zemścić się pragnie...
Wbiegł do swej siedziby i cóż widzi?
Oto stoi stara pochylona chatka, przed nią na ławce, kryjąc twarz w dłoniach i płacząc, siedzi Marynia.
— Maryniu? — zawołał rybak wesoło, — podnieś główkę, nie płacz! Za dużo już żądałaś, obraziłaś złotą rybkę... Ale to nic! Mamy znowu naszą ubogą chatkę, nasadzimy kwiatów dużo koło niej, mamy nasze do siebie przywiązanie... A to najważniejsze. Na co nam wspaniałe domy i pałace?