Strona:A. Lange - W czwartym wymiarze.djvu/205

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


My, świadkowie, poprostu niemieliśmy ze strachu i zdumienia — i chwilami zaczynaliśmy sami wątpić o prawdziwości naszych świadectw. Atrament fijoletowy był to mój własny atrament, zapewne jedyny egzemplarz w Warszawie, przysłany mi z Norwegji przez mego przyjaciela; butelka firmy Andersen & C. zawierała płyn o specjalnym złotawym odcieniu i łatwo było poznać ten atrament; istotnie Trzon pisał u mnie jakiś rebus czy zagadkę, gdyż poczciwiec lubił się zabawiać tym sportem. A nawet, rzecz zdumiewająca, niektóre słowa z tych szarad były w tajemniczej epistole, którą znaleziono na biurku denata.
Oto dziwaczne słowa i znaki, w których Trzon przyznał własne pismo.

aackssw
Zły... §§ ska|cze|wan... DA...
 Wanda 
... 23...
§§§ cze|ka|wan... DA...
Nędzniku, wydarłeś mi szczęście, ale — jakem
zaprzysiągł — nie minęła cię zemsta.
15 sierpnia!
Fulgienty Trzon.
(adres)

Wczorajszego wieczora Fulgienty był u mnie, graliśmy w winta, zresztą niefortunnie, bo Fulgienty był wczoraj bardzo gadatliwy; pod wpływem wina burgundzkiego zapewne, opowiadał nam swoją historję miłosną; był chwilami bardzo podniecony,