Strona:A. Lange - Elfryda.pdf/224

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przewybornej zupy grochowej. Obyś dojechał szczęśliwie do przystani.
Nazwaliśmy ową zupę grochówką à la Bąk i często marzyliśmy o powtórzeniu uczty podobnej.
Niestety, kniaź zjawił się w reducie dopiero po czwartej — i siedział nie dłużej nad pięć minut — a do kuchni zajrzeć nawet mu na myśl nie przyszło.
Waśka, zniechęcony, wrócił do dawnej metody gotowania zupy.
Tak się skończyła dla nas historja ucieczki Bąka. Nastąpiły pewne obostrzenia, zwłaszcza ze strony wartowników. Wieczorem tego dnia nie zapalano już lamp naftowych, tylko wielką acetylenową, która cały plac jasno oświetliła, ale koło północy zgasła do szczętu i nasza reduta została pogrążona w bezdennym mroku. Znużony i znudzony tą ciemnością runt — przyszedł do nas na gawędę i siedział do trzeciej rano.
Tejże nocy Lipskiego wywieziono do Warszawy.
W jakie dziesięć dni potym niektórzy więźniowie otrzymali kartki obrazkowe z napisem:
Pozdrowienia z Zakopanego. Bąk.
Na co mu odpisano:
Cześć bohaterowi. Dzięki za grochówkę.

A. B. C. D.