Strona:A. Lange - Elfryda.pdf/183

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


łóżka, zapewniając, że za parę dni wszystko będzie w porządku.
Ściśle biorąc, z moim przeciwnikiem nie podaliśmy sobie ręki — i mnie przynajmniej sprawa tak się przedstawiała, że, skoro tylko wyzdrowieję — na nowo wyzwę Łąckiego.
Z drugiej strony wyznać muszę, że, choć poszwankowany, czułem pewne zadowolenie, bo i długa jazda i cały ten epizod w Skaliskach spowodował znaczne wyładowanie mojej energji.
Doktór bardzo starannie zajął się moją raną; zdezynfekował ją, oporządził i obandażował jak należy. Po chwili przyniesiono mi buljon i wogóle posiłek, zgodny z poleceniami doktora. Poczym doktór wyszedł i życzył mi spokojnego snu.
Spałem cudownie, a nazajutrz rano zjawił się u mnie gospodarz, który nader życzliwie rozpytywał się o moje zdrowie; badał, czy jestem dobrze obsłużony, czy mi czego nie potrzeba. Przepraszał, że mię zranił, i jeszcze pytał, czy nie mam jakich rozkazów.
— Przedewszystkim dziękuję za gościnność, a następnie pozwoli pan, że, skoro tylko wyzdrowieję, poproszę go o powtórzenie tej rozprawy.
— Nie mam nic przeciw temu — i w każdej chwili służyć panu będę. Ale pozwolę sobie zadać mu jedno niedyskretne pytanie. Wystąpienie pańskie — dodam — uważam za całkowicie uprawnione, w każdym razie ciekawość mię dręczy, jak pan przeniknął moją tajemnicę. Nawiasem mówiąc, dziś dopiero się dowiedziałem nazwiska osoby,