Przejdź do zawartości

Strona:Żywot człowieka poczciwego. T. 1.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.
PROEMIUM.
TO JEST KRÓTKI WYWÓD CO TY KSIĘGI W SOBIE ZAMYKAJĄ.

Starzy oni filozofowie zacni pogańscy, nie wiedząc nic ani o Bogu, ani o wolej bożej, ani o zakonie jego, tylko się tak przyrodzonymi cnotami sprawując, kto czytał ich sprawy może się iście podziwować, pomyśliwszy sobie, co to byli za ludzie, a jako cnotliwych, pobożnych a poćciwych obyczajów i używali i w nich się zachowywali. Ale iż świat jako jest odmienny i z dziwnemi sprawami swemi, to już jawnie a prawie na oko widzimy, że za odmiennością czasów jego i dziwniejszy, ludzie nastawają, i dziwnie się mieszają z obyczajmi swemi. A mali się prawda rzec, za łaską bożą, acz i prawa pańskie i prawa wedle biegu świata tego słusznie postanowione, a znacznie objaśnione mamy, przedsię co dalej to w gorsze a w zawikłańsze się sprawy i udawamy, i bespiecznie ich używamy, a trudno się już ty koła leda jako zahamować mają. A to nam wszytko rozumki nasze nowo wymyślne, omylne postawki, pycha a słówka przekęsowane czynią. Czego nie tak przodkowie naszy używali, co się i z starego pisma ich ukazuje, iż po prostu mówili, ale statecznie przy tym, co ich poćciwemu stanowi należało, i stali, i mocno tego używali. A iż wszyscy narodowe języki swemi sprawy, cnoty i poćciwe obyczaje dla pohamowania swowol-