Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


III.

Nie siła niewolnicy i nie jej słaba dłoń,
Ponurych cierpień moc łagodzi serc miljony,
Kalekę pieszcząc dziś, w wawrzynu liść zielony.
W ludzkości liść niezwiędły, mąż wieńczy swoją skroń.

I tylko względem Ciebie, jak dzieciobójców ryk
Brzmi dawne: »Ukarz, bij!« lub szczerzej pokryjomu
Dla siebie żebrząc łask, bez wiedzy swego sromu
Żeś Bogiem obojętnym, zawistny zioniem syk,

Że nawet płaz i gad ku tobie zwraca oczy,
Że Ty najgorszym z nas uścielasz byt wygodny
I pieczą swą o podłych sam cofasz ludzkość w tył...

Z najcudowniejszych barw obelgę świat Ci toczy,
Kalectwa serc i dusz nieczuje tłum wyrodny
I chce, byś dzikim ojcem dla... najuboższych był...

Petersburg 1898 r.
Adam Szymański.