Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/229

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ach w taką noc tęsknota rwie się z serca
I biegnie w dal, ku widm wstędze mistycznej,
Co brzegiem wód i środkiem pól kobierca
Zbladawych lśnień w kraj idą fantastyczny.

Ach w taką noc, gdy krzak różany pała
Łabędzia biel po stawie się przesuwa
A lilia woń tajemną w krąg rozwiała
I jej też duch w tęsknem marzeniu czuwa.

I ona dziś w zaklętą sunie ciszę
Nad lustro fal i wzniosłe kęp szuwary
Gdzie żadnym tchem źdźbło się nie zakołysze
I słodko śnią złotawe nenufary.

Ach, ona wie czem męka potępieńca
I znęcać się nie zechce ubóstwiona;
O, widzę Ją, jak z nimf cudnego wieńca
Wyrwała się i w moje mknie ramiona.

Widzę śnieg stóp — serce mi młotem bije,
Rozsadzi pierś nadmiarem żądz wylękłą,
Słyszę jej głos, czuję pachnącą szyję,
Szukam warg z róż —
Serce jak struna jękło!

∗             ∗

W lipcową noc na rzęsy rosa pada
I w tęczach jej duch się marzeniem mami,
Choć szkarłat róż o szczęściu baśnie gada,
Jasny go dzień rzewnymi żegna łzami.

Cezary Jellenta.