Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/206

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Orgia płomieni, gromów nad ziemią!
A oni wiecznie drzemią, a drzemią.

Pędzą rumaki coraz to dalej,
Coraz to ciszej łuna się pali,
Coraz to bledsza nieba kopuła,
Coraz to srebrniej mgła się rozsnuła,
Coraz to głębsze olbrzymów spanie. —
Nie wstanie armia! Nie zmartwychwstanie!..

Jeszcze się łuny pożarne żarzą...
Świt już bieleje zamgloną twarzą.
Orkan się jeszcze zrywa i wichrzy,
Ale już cichszy, cichszy i cichszy...
Śni zbrojny zastęp nieobudzony. —
Armie kamienne — trupie legiony!...

Władysław Sterling.
Zakopane.