Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/173

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


IV.
WIESŁAW

Hej! — brzmiało pieśni wiele, dzwoniło strun wiele,
Szlacheckie izby grzmiały ognistemi dźwięki —
Na odgłos owych pieśni sam miecz biegł do ręki,
Bo pieśń ze spiżu lana to mężów wesele!

Na dworach panów w czerwień przebrani minstrele,
Którym dłonie niewieście włos gładziły miękki —
Opiewali miłosne zachwyty i męki.
Dzwoniły arfy senne, niby roje pszczele.

Róże pachną — miecz błyska — lśni czerwień sajety! —
Nikt tylko ciszy martwej strzech wiejskich nie ruszy,
Ni do serc tam zajrzano, ni do głębi duszy. — —

Brzęknęły w rytm podkówki, drzą pieśni weselne — —
To w Wiesławie zadrgało chłopskie serce dzielne —
To do kmiecej świetlicy zajrzał duch poety! —