Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/172

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


III.
MOHORT

Płynie łańcuch kurhanów w dal siną — bez końca — —
Od wiatrów czarnomorskich trawy się kołyszą — —
Noc — bieleje step w srebrze... Świt — ciche mgły wiszą...
Dzień — stepy w złotych falach nurzają się słońca.

W groby poszedł ostatni ziemi tej obrońca,
Gdzie sokoły wiatr gonią, piersi ludzkie dyszą
Tchem przeszłości, — gdzie uszy lament duchów słyszą,
Gdzie myśl chyba równego ma w piorunie gońca.

Z rokiem każdym, z dniem każdym zwęża się pas ziemi
Bronionej szablą polską, piersiami polskiemi —
Z dniem każdym, z rokiem każdym głos słyszysz:
Nie wasza!

Czy widzisz?... Gdzie fal pluskiem boryszkarskie stawy
W groblę biją — Mohorta stanął upiór krwawy
I słup graniczny cięciem naznaczył pałasza! —