Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Nr. 4.

To milczenie cielesne. Żadna zła potęga
Nie tkwi w niem. Więc spokojny bądź u jego progu.
Lecz jeźli kiedy z losów woli nieodmiennej
Stanie przed tobą jego cień — elf bezimienny,
Co opętał samotny świat, dokąd nie sięga
Ludzka stopa — natenczas duszę poleć Bogu.




ELDORADO.

Rycerz na schwał
Na koniu w cwał
W dzień jasny i w noc bladą —
Śpiewając rad,
Wędrował w świat
I szukał Eldorado.

Przeminął wiek —
Osiwiał człek,
Duch troską drżał mu bladą —
Bo nigdzie mu
Nie błysł kraj snu
Rojone Eldorado.

A gdy już był —
Bez sił, bez sił,
Napotkał — marę bladą.
O, cieniu, mów,
Gdzie kraj mych snów
Mów, gdzie jest Eldorado?

Za szczyty gór,
Za kresy chmur
W krainę cieniów bladą —
Spiesz noc i dzień.
(Odrzeknie cień}
Tam znajdziesz Eldorado!

Warszawa.

Tłum. A. Lange.