Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/157

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


skutku! Nie miałem najmniejszego wyobrażenia o tem, jak narzeczona jego wygląda, albo jaką była, ale to wiedziałem napewno, że taki człowiek, jak on i my, nie może się związać na całe życie. Dla nas jest małżeństwo hazardem, zapowiedzeniem wygranej, podczas kiedy mamy liche karty. Drobnostki kierują nieraz naszem życiem i wywołują wielkie zmiany — nieobliczone, drobne wypadki, na które nie zważamy i o których nawet nie wiemy, dopóty, dopóki już nie jest zapóźno! Czasem nawet nie możemy o nich wiedzieć. Przyjaciel nasz spotkał na drodze swego życia kobietę, w której zewnętrznej i wewnętrznej istocie znalazły jego wymagania, życzenia i marzenia, oddźwięk i zrozumienie. Dusza jego i zmysły i cała jego istota przejęła się tem uczuciem — w sercu jego drżał ton miłości i zapomniał, że właśnie wysokie, drżące tony przechodzą łatwo w dysharmonię. I pewnego pięknego dnia posłyszał dźwięk fałszywy, który rosnął i zaostrzał się z każdą chwilą, i włożył palce w uszy i cierpiał i męczył się; nic nie pomogło, melodya rozpadała się na kawały — i zamieniała się w mieszaninę krzykliwych i nieczystych tonów — i wtedy — uciekł. Powodem tego mogło być jedno, jedyne