Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/145

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Jak z chmur brzemiennych burzą w lesie,
Deszcz z płaczącej duszy mojej
Mży na ciebie, zwiędły kwiecie,
Muzyką niemą twoje sny owiewa
I zapachem myśl twą koi
I w mrocznem łonie twem jasnością prószy...
Powtórna ci się młodość roi...
Moja istota w głębię twej się zlewa...
Włada w twej duszy!

„Czar już podziałał. Jest ci lepiej?“
„Lepiej mi — tak dobrze!“ rzecze
Śpiący. — Powiedz, co pokrzepi,
Kiedy się zbudzisz, cierpiącego ducha...
Czem twej głowy ból uleczę?...“
„Tem, czem zabiłabyś mi duszę ranną!...
Niech jeszcze tu mój byt się wlecze...
Dziś do zerwania mojego łańcucha
Nie kuś, Joanno!

Przełożył z ang. Wład. Nawrocki.



    Kobietą tą była Mistress Jane Williams.