Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/297

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pas pogranicza. Sto miljardów kontrybucji! To koniec Francji, reszty dokona bolszewicka rewolucja! Ach, okropnie jestem zajęta, a do tego zakupy przed wyjazdem... Doprawdy głowa mi pęka, nie wiem jak nadążę z tem wszystkiem do jutra... Pani wie, jak ja niecierpię tej Grenobli... Dom matki jest bardzo niewygodnie rozplanowany... Co za ścisk będzie w pociągu o ile się wogóle dostaniemy do wagonu... Boże miłosierny, w te straszne upały! Z dziećmi! Z bagażami!...
I tak dalej.
Baronostwo de Schropff już wyjechali do Chamonix a państwo Castelain do Aix les Bains. W château Lambesc na Avenue Henry Martin odpowiedziano jej uprzejmie, że pani margrabina nie przyjmuje, pomimo że przed domem stało kilka samochodów. Eva wyobrażała sobie, co będzie wyprawiała stara patrjotka, jak ją będzie przepraszała, gdy za parę dni dowie się o niej całej prawdy. Eva pojechała dalej, przenosząc się w swoich poszukiwaniach na lewy brzeg Sekwany. Yvonne Arbey, aktorka teatrzyków dzielnicowych, głośna z występów w mimodramach z życia bandytów wielkomiejskich i początkująca w filmie, przyjęła ją ze łzami radości. Yvonne wiedziała o niej to i owo.
— Evo, nie chodź do swoich arystokratów, do tych ministrów ani do bogatych Żydów, tam cię zaszczują za historję z tym berlińskim generałem i za niemiecki film.
— Na szczęście jestem wolną obywatelką obywatelką