Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/244

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Cyfry... Die Zahl regiert die Welt... Nie wierzyć cyfrom to gorzej niż nie wierzyć w Boga! Co nam zostanie? Są czynniki mistyczne, odgrywające wielką rolę w wojnie, jedne są przeciw nam, inne zwalczają naszych wrogów. Kto je zna? Kto zmierzy ich działanie i przeciwdziałanie? Tylko cyfra! Weźmy dla przykładu ogłodzenie Niemiec i ogłodzenie koalicji, w pierwszej linji Anglji. Można sobie drwić z wielu rzeczy ludzkich i boskich, ale niepodobna lekceważyć szczurów...
— Szczurów... — westchnął ktoś.
Goście spojrzeli po sobie, jedni się uśmiechali, inni wykręcali twarze z niesmakiem, inni oglądali się niespokojnie jakby tu wymknąć się niepostrzeżenie, dziki wyraz oczu van Trothena nie wróżył nic dobrego.
— Że my jesteśmy ogłodzeni, tego sądzę nie trzeba dowodzić nawet największemu wojennemu sceptykowi, który z zasady w nic już nie wierzy. Ale koalicja, ale Anglja? Rzecz sporna. Otóż przypomnę państwu tajny raport Admiralicji, przedstawiony komisji parlamentu na jesieni zeszłego roku. W swoim czasie wlał on w nasze serca dużo otuchy. Dowiedzieliśmy się, że okręty handlowe nieprzyjacielskie i neutralne stoją po portach i nie ważą się wykraść na pełne morze. Poco mają wyruszać w drogę, kiedy przy brzegach Anglji czeka je niechybna zguba? A i na drugiej półkuli, nawet na antypodach czyha na nich „Die Möwe“, „Seeadler“, „Wolf“ ze swoim płatowcem „Wölfehen“ i z tysiącami min, które roz-