Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/235

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A teraz w innej sprawie — oto raporty tajnej agentury za ubiegłe pięć dni w skutku nadzoru nad księciem Uchmatowem.
— Jest co ciekawego?
— Trzymamy go mocno. Stało się, jak pan generał przewidywał. Mamy narazie trzy wypadki zbrodniczej agitacji wśród robotników fabryki amunicyjnej i dwa wypadki podmawiania żołnierzy do buntu. Wszystko sprawdzone i zeznane do protokołu.
— Hm... Pięć wypadków... Czy to się nie wyda za dużo?
— Hm... Panie generale, szkodaby było... Jeden protokulik odrzucimy?
— Myślę, że wystarczy i trzech.
— Zatem — trzy.
— A... ta osoba?
— Osoba nie była przy tem obecną, gdyż oczywiście nie dopuściłaby do podobnych wykroczeń i odnośne protokoły nie mogłyby mieć miejsca. Co pan generał zarządza względem naszego bolszewika? Czy mamy uprzedzić nasze ministerstwo spraw zagranicznych, czy też lepiej przeoczyć tę obowiązującą zresztą formalność? Obawiam się, że ekscelencja Kriege, stróż prawa i gwarant lojalności Joffego i Comp. zechce wejrzeć w nasze protokuły — byłoby to nam mocno nie na rękę.
— Mniemam, że wszystko jest tam conajmniej autentyczne?