Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/175

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nego, ale gdy zdobędzie fakty obciążające i należyte przeświadczenie o winie obrzydliwego szczeniaka, wkroczy niezwłocznie. Co za cudowny odwet! Zrozpaczona Eva naturalnie przybiegnie błagać o miłosierdzie...
Naprzód posiedzi sobie w poczekalni ze dwie godziny dla opamiętania i rozwagi. Dalej, szef kontrwywiadu z miną urzędową, jakgdyby nie znał zupełnie uroczej petentki, wytrzyma atak i wszystkie miny, gesty, płacze, przewracanie oczami. Na początek wydręczy ją niezgorzej, za następnym razem zastraszy ją i zgnębi — sprawa wygląda nader groźnie, wszak mamy wojnę, nieprawdaż?... Przypuszczalnie od 10 do 15 lat ciężkiego więzienia i to biorąc pod uwagę niepełnoletność oskarżonego, inaczej byłoby gorzej.
Wreszcie... Eva, która jest kobietą wielkiego rozumu, nie będzie szukała wysokich protekcyj ani obijała progów parlamentu czy ministerstw i odnajdzie jedyną drogę prowadzącą do celu — poprostu zgłosi się pewnego pięknego poranku i oznajmi oczami i całą swą niemą sztuką filmową — albo powie to wprost i wyraźnie, że gotowa jest wykupić kochanka z więzienia i od srogiej kary.
Nadejdzie wielka godzina porachunku z dręczycielką. Nikczemny szczeniak posiedzi jeszcze długo, a tymczasem duma Evy, jej godność, jej miłość będą szarpane, poniewierane z rozkoszą przez zwycięzcę. Czyż przymuszone oddanie poniża mężczyznę? Czy odbiera urok rozkoszy? Bynajmniej. Zniewole-