Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/173

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


z nikczemnym bolszewikiem? Z typem nawskroś zwyrodniałym moralnie, bo czyż słyszana rzecz, żeby syn starego książęcego rodu...
Nie on jeden uważał to za skandal. Nowina, że Eva opuściła dostojnego generała Sittenfelda dla bolszewickiego młokosa, budziła niesmak wśród znajomych, przyjaciół i wielbicieli wielkiej artystki. Kilka domów zażyłych z Evą zmówiło się, żeby jej nie przyjmować, ale ona i tak nie pokazywała się nigdzie, pochłonięta swoim kniaziem. Oburzały się zwłaszcza panie, a wśród nich przodowała baronowa zu Steth Schulzburg, zraniona w swej miłości, zdradzona i opuszczona najbrutalniej. Doszło do tego, że udała się do zdradzonego również generała i zupełnie naiwnie i bezwstydnie namawiała go, żeby niezwłocznie nakazał wziąć bolszewika do więzienia, gdyż bezwątpienia jest to nasłany zbrodniarz, który przygotowuje w Niemczech rewolucję.
Generał uchylił się od tej misji, ale wizyta baronowej natchnęła go nowym pomysłem.
Niestety w raportach o kniaziu Uchmatowie nie można było dopatrzyć się żadnego powodu ani pretekstu do oficjalnego wkroczenia, a nadomiar złego był on pod osłoną legacji dyplomatycznej zaprzyjaźnionego państwa Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Rad Robotniczych, Żołnierskich, Chłopskich, i wreszcie Kozackich. Oczywiście nic łatwiejszego jak podczas wieczornej wycieczki zakochanej pary w odleglejsze i gorzej oświetlone dzielnice kazać go poprostu zamordować (w oczach Evy!) wiado-