Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/78

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wiek, nabrzmiały i zanim stoczyły się wzdłuż policzków, Claude przypadł do jej kolan. Trwał tak w niewiedzy o sobie, o świecie, przez jedwab sukni przenikało go ciepło jej ciała.
Czy przemówi tajemnica milczenia? Czy uczuje na swej głowie błogosławione, przyzwalające dłonie?

Stary Wager wiedział, że umiera. Parę razy w ciągu doby budził się z ciężkiego uśpienia i przypominał sobie gdzie jest, znajome sprzęty sypialni, znajome tchnienie domu oznajmiały mu, że jeszcze żyje. W takich chwilach budziło się w nim jedyne pragnienie, żeby już raz nareszcie odejść. Nic odczuwał żadnych cierpień, ani bólów ciała, ani udręczeń myśli — wszystko to było już daleko poza nim. Nieprzenikniona zasłona niepamięci odgrodziła go od długich lat, spędzonych na tym świecie, od trosk rodzinnych, od wojny, od jego wojennych tryumfów i klęsk. Tylko w snach przewalały się jeszcze zrzadka jak ostatnie ciężkie chmury po burzy żywota widziadła przeszłości, ale on już o tem nie wiedział. Co pewien czas dochodziły do niego dalekie czyjeś głosy, przebijały się przez tuman jakieś twarze, czasami odczuwał dolegliwe ukłucie i wówczas odzywał się najcichszym jękiem. To były wymyślne ostre specyfiki na podtrzymanie życia, zapuszczane weń ręką pielęgniarki lub doktora Schichau. Te leki zatruwały jego mózg, usypiały świadomość i wolę i sprawiały w nim ostatnie niepojęte misierjum ja-