Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/369

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


XXIV

Suchy, krótki trzask salwy dwunastu strzałów jeszcze dzwonił w uszach, jeszcze nie rozszedł się w powietrzu czad prochowy, gdy z poza dwurzędu plutonu egzekucyjnego wystąpił sierżant — szef i sztywnemi krokami mierzył dziesięć metrów, dzielących obmurowanie fosy od pierwszego szeregu. Wśród ciszy, w którą z wyżyny wkradało się tylko dalekie miękkie granie motoru samolotu, szybującego nad Paryżem, stali wszyscy jak skamieniali, bez ruchu, bez jednego drgnienia — żołnierze kompanji asystującej, dowództwo fortu, przewodniczący sądu, komisarz rządowy, lekarz, oficerowie i dopuszczeni dziennikarze... Siostra Melanja z St. Lazare, klęcząca na trawie i szepcąca pacierze za grzesznicę, która umierała bez księdza i Boga... Wszystkie oczy wlepione były w twarz zmarłej.
Skuci oczarowaniem, patrzeli wszyscy w cud piękności tego oblicza. Eva leżała z rozpostarłemi ramionami, z głową, opartą o mur, złociste pasmo włosów opadało naskos przez czoło. Oczy były przymknięte. Ciemne rzęsy, wzniesione ciemne brwi