Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/268

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wiem umrzesz a żyć nie będziesz — ale cóż ona ma do rozprawienia?
Nie ma nikogo bliskiego, kogo chciałaby pożegnać. Zostawia spory majątek bez spadkobierców — cóż ją obchodzi, co się z nim stanie? Niech się o to kłopocą inni, ona już zakończyła swoje ziemskie sprawy. Wreszcie zmusiła się i napisała parę słów serdecznych do senatora, bądź co bądź był on jedynym na świecie, który do końca pozostał jej wierny. Zmusiła się tego dnia jeszcze raz i sformułowała jednak w kilku punktach swoją ostatnią wolę głównie przez wzgląd na miłe dwie towarzyszki i na zacną klucznicę, którym trzeba było zostawić jakiś dowód pamięci. Pani Pelouse i pannie Tourly wyznaczyła po 50 tysięcy franków, po 25 tysięcy klucznicy, zacnej pani le Pailleur, dwum aresztantkom — posługaczkom korytarzowym i wreszcie siostrze Melanji. Pociągnęło to za sobą dalszy mus pomyślenia, co uczynić z resztą. Ufundować jakąś szlachetną instytucję? Obarczyć tem któregoś ze znakomitych humanitarystów Europy? Oddać te parę miljonów prezydentowi Wilsonowi na użytek jego głośnych utopij wszechludzkich? Zapisać na odbudowę katedry w Reims czy bibljoteki w Louvain? Nie chciało jej się nad tem rozmyślać.
Wreszcie za sprawą przelotnego wspomnienia — upalny dzień, cień platanów, bezmiar błękitu wody i błękitu nieba, śnieżne szczyty Dent du Midi, pokreślone płatami śniegu... Napisała — poza powyższemi legatami zostawiam cały posiadany przeze mnie