Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/182

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ohydne oszczerstwo! Nigdy nie byłam w służbie u Niemców, ale rzecz prosta, nieraz wchodziłam w konszachty z ich wywiadowcami i nabierałam ich ile wlezie, udawałam też niejedno za specjalnem upoważnieniem van Trothena. Szkoda, że ten łotr von Senden nie wie i nie dowie się nigdy komu służę, on tak ceni honor swego głupiego nazwiska... Żałuję, że nie wie i nie dowie się nigdy dlaczego poszłam na tę drogę. Ale powiem to panu, gdyż widzę, że pan chwilami uśmiecha się dwuznacznie w sposób dla mnie całkiem niemiły... Otóż, pomijając pieniądze i to grube pieniądze, a dalej dziką rozkosz zdrady ojczyzny, rozkosz ryzyka, niebezpieczeństwa i przygód... Wie pan dlaczego? Z nienawiści do mego męża, bo mnie sponiewierał... Zato, że go kiedyś kochałam... Z nienawiści do wojny, bo sprawiła, że na froncie zdziczał i w najcięższej próbie mego życia, nie miał dla mnie serca. I tak dalej... Chciałabym, żeby pan mnie rozumiał! To moja ideologja szpiegowska, starczy ona za pański francuski patrjotyzm, jak pan swojej Francji, tak ja będę do końca wierną mojej nienawiści. Może pan wreszcie przestanie się uśmiechać?...