Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/179

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Niebardzo, pijemy razem i tyle, wódka łączy nieraz dziwnych ludzi.
— Więc i pan zaczął pić?
— Owszem... Tak się złożyły okoliczności...
— To niedobrze... Choć skądinąd rozumiem pana. Bardzo rozumiem... Po tem, co tu zaszło... Trzeba pana jaknajprędzej wyprawić do Francji. Niech mi pan ufa bezwzględnie, niech pan mnie słucha...
— Ależ z przyjemnością! Zresztą nie mam innej drogi do Francji, jak tylko przez pani uprzejmość...
— To mój obowiązek i spełnię go.
W zacisznym, zewsząd osłoniętym zakątku parku zamkowego Greta obracała w ręku drobno zapisaną karteczkę. Była widocznie rozczarowana.
— To wszystko?
— Tak jest! Pani życzyłaby sobie pokaźniejszego manuskryptu?
— Ależ objaśnienia, komentarze!
— Nasi specjaliści znajdą tu wszystko, co im potrzeba, chemja nie jest wielomówna. Olbrzymie odkrycia zawierają się nieraz w kilku wierszach formuł i znaków. Proszę się uspokoić.
— Dobrze. Kiedy ten nowy gaz może się pojawić na froncie?
— Należałem do komisji trzech, która miała za zadanie przejrzeć papiery profesora Wagera, gdy stan jego został uznany za beznadziejny, udało mi się w porę usunąć kartki, zawierające rezultat ostateczny, komisja musiała się zadowolnić pracami przy-