Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/170

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


oddaję cię w ręce policji, ty, porzucając posterunek, na który zostałeś odkomenderowany. Możemy rozumować, że przez to szkoda wyrządzona Francji i szkoda Niemiec równoważą się i ulegają faktycznemu umorzeniu. Żadna strona nie traci na niesłychanej zbrodni naszej przyjaźni.
— Swoją drogą, gdy się rzecz wyda, obaj pójdziemy na dyndus — bo u was, o ile wiem, wieszają — ja za szpiegostwo, ty za ukrywanie szpiega.
— To mamy zagwarantowane, trzymajmy się!
— Trzymajmy się, owszem... Ale ja jestem zrezygnowany, właściwie nie mam poco żyć. Nie chce mi się.
— A ja? Oddawna już nie żyję, a od czasu, gdym zaczął nadobre pić — mniej niż nie żyję, jestem gorzej niż trup.
— Gorzej niż trup?
— Nie przesadzam, bo kto się chwali, że jest trupem, ten nic nie czuje, niczego nie pragnie, za niczem nie tęskni, jednem słowem jest co się nazywa trupem, i koniec. A ja nigdy nie zapomnę, żem kochał do szaleństwa kobietę, która przez wojnę — długoby o tem gadać — ciałem i duszą zeszła na najgorsze brudy i łajdactwo, jest w naszej służbie kontrszpiegowskiej i bodaj że prowokuje na obie strony z szatańskim cynizmem, za grube pieniądze... Nie mogę zapomnieć, że byłem pierwszym oficerem w pułku, pierwszym w dywizji, pierwszym w korpusie i pierwszym w naszej XVIII armji, gdyż posiadałem maximum odznaczeń za męstwo, wszystkie