Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/122

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ich w moją przygodę z pewnym młodym człowiekiem, o której wiedział cały Berlin, i co po mojej ucieczce było roztrąbione w gazetach. Jeżeli major chce o tem wiedzieć, niech sobie sprowadzi te gazety.
— To nie jego rzecz, to obowiązek obrony, gazety już dawno zamówiłem, tem bardziej nie ma pani powodu być tak drażliwą na tym punkcie.
— Ja nie powiem o tem ani jednego słowa — taka już jestem. Ale wiem, że jest tu osoba zaufania Drugiego Biura, moja główna oskarżycielka, która przywiozła mój osławiony memorjał oraz parę świstków sfałszowanych przez biuro kontrwywiadowcze niemieckie. Ta dobrze zna przyczyny nienawiści Sittenfelda a major napewno ją przesłuchiwał — niech się jej spyta i o to a będzie wiedział.
— Kto go wie, może się i pytał a teraz chce sprawdzić u źródła tamtą wersję... Daleko donioślejszą rzeczą jest, żeby pani nareszcie, nareszcie, droga panj Evard, wymieniła mi nazwisko owej agentki i upoważniła mnie...
— O tem niema mowy!
— Pani wytrąca z moich rąk atut niezmiernej wagi..
— Dałam panu klucz do zrozumienia intrygi...
— Choćbym ją zrozumiał, to cóż z tego, jeżeli mi nie wolno pisnąć słowa, dziękuję za klucz, którym nie mogę nic otworzyć ani go bodaj pokazać komu należy, że go jednak mam!
— Nie mogę zawieść zaufania pewnego ży-