Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/108

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zdania, że już osiągnęliśmy zamierzony cel.
— No, to przesada. Naprzykład obawiam się bardzo konfrontacji, wojna wojną, ale w tej ich demokratycznej republice mogą do tego dopuścić... Pan znasz Evę z ekranu? Ona zaimponuje sędziom i pogrąży naszą małą szelmę, ona potrafi tak spojrzeć...
— Wykluczone, panie generale! Greta nie jest małą szelmą — to szelma na wielką skalę, dużobym dał, żeby ujrzeć ich pojedynek przed sądem. Na Gretę nie podziałają żadne miny ani najlepsze kreacje pani Evard! Ta wytrzyma wszystko. Ale niema mowy o konfrontacji, oskarżona ani jej adwokat nie dowiedzą się nigdy, kto był głównym świadkiem!
— Ejże...
— Najlepszy dowód, że naszą Gretę zamierzają wysłać do nas z powrotem ze specjalną misją, więc nie będą jej przecie pokazywać przed sądem?
— Cóż ona jeszcze ciekawego przysyła za tym razem? Sytuacja ogólna?
— Szczegółowy wykaz wojsk amerykańskich, wyładowanych we Francji do dnia piętnastego bieżącego miesiąca — miljon i pięćdziesiąt siedem tysięcy!
— Bluff!
— Pięćdziesiąt trzy pełne dywizje!
— A więc biorąc po dziesięć tysięcy...
— Dywizja amerykańska liczy dwadzieścia tysięcy ludzi, panie generale.
— Patrzajcie go, on musi wszystko wiedzieć... Cóż dalej? Clemenceau trzyma się?