Strona:Święci poeci - Pieśni mistycznej miłości.djvu/73

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nie dla niej zastawne stoły,
Objad je na ziemi gołej —
Lecz na śmierć idzie bez wstrętu
I niepisze testamentu;
O spadek po niej najpewniej
Nie pokłócą się jej krewni.....
O Ubóstwo! tyś kochanką
Moją, tyś nieba mieszkanką!
Nosisz w sobie skarby nieba
Więc ci z ziemi nic nietrzeba.
Gdybyć przyszła żądza złota
Wesołość twą zjé zgryzota.....
Ubóstwo nas doskonali
Od pokus trzyma najdalej,
I uczy gardzić tem wszystkiem,
Co robi losu igrzyskiem.
............
Po ulicach każąc chodzi
Do ubóstwa lud nawodzi:
Porzućcie mamonę złudną!
Na tamten świat zabrać trudno
Te majątki i te zbiory
Godności, stroje, bisiory!
Czy wziął kto z sobą majątek
Gdy śmierć przecięła dni wątek?
Chcesz z ubóstwem zawrzeć śluby
Niewdaj się z światem w rachuby,
A sobą gardź bez litości
Wewnątrz i z powierzchowności.
Ubóstwo nic mieć niemoże
Na całym ziemskiem przestworze