Strona:Święci poeci - Pieśni mistycznej miłości.djvu/67

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Bez pomocy ich mądrości
Do stóp boskiej Wszechmocności.

Wam zostawiam księgi stare
Którem miłował nad miarę;
Cycerona nawet niechcę
Choć słów dźwiękiem uszy łechce.

Wam zostawiam, śpiewki, lutnie,
Białoszyjki, co okrutnie
Ócz strzałkami serce bodą,
Oczarują, w końcu zwiodą.

Wam zostawiam te fioryny
I dukaty i karliny,
Genueńskie też talary
I podobne im towary.

Chcę się dać na twarde próby
W zakonne oddam się kluby,
A okaże próba ducha
Czym ja spiż czy cyna krucha —

Na bój walny się gotuję
Trud, trud krwawy przewiduję,
Chryste użycz Twego męstwa
A pewny będę zwycięstwa!

Krzyż ukocham ogniem świętym,
Już się czuję ogarniętym,
I pokornie proszę o to
By mnie natchnął swą prostotą.