Strona:Święci poeci - Pieśni mistycznej miłości.djvu/49

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


60.

Dość już jęczyć i w rozpaczy
Krzyczeć w niebogłosy,
Tak Job wydarł — i ja sobie
Wydrę z bolu włosy...
W boku Twoim skróś przebitym
Gniazdeczko uklecę,
I konając w tej jaskini,
W inny świat ulecę.


61.

Nie odpocznę, póki razem
Nie umrę ja z Tobą.
Oci! oci! wołać będę.
Oci! z każdą dobą...
I w pragnieniu tem szaloną
Stanę się i twardą,
Choćby ze mnie świat się cały
Natrząsał z pogardą.“


62.

Więc w przystępie szału woła:
Pójdźcie tu oprawcy!
Na krzyż wbijcie mię chudzinę
Obok mego Zbawcy.
Z wszystkich śmierci ta śmierć jedna
Dla mnie upragniona,
Gdy konając, Ciebie Chryste
Obejmę w ramiona.