Strona:Święci poeci - Pieśni mistycznej miłości.djvu/46

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


51.

Trzebaż było — mówi ona —
Baranku mój drogi
Wydać się na takie męki
I na zgon tak srogi?
Lecz się stało! by nie szkodził
Nieprzyjaciel wieczny,
Moc miłości Twej go zgniotła
Baranku serdeczny!


52.

A ta miłość ma do siebie
Iż rzeczy poziome,
Chce ożenić ze szczytnemi,
A z trwałém znikome.
A jakeś nas umiłował,
Śmierć Twoja dowodzi
Gdyś się wylał, za nas wszystkich
W krwi własnej powodzi.


53.

Przyjacielem Tyś jest nowym
Jako moszcz winnicy —
Tak mądrości zwie Cię księga
Nie robiąc różnicy.
Wszak z jagody w każdem gronie
Słodki sok wytryska;
Ot twe żyły się porwały,
Krew wyszła z nich wszystka.