Strona:Święci poeci - Pieśni mistycznej miłości.djvu/45

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


48.

O południu, kiedy słońce
Najmocniej dogrzewa,
Dusza żądzą wysilona
Na poły omdlewa,
Bo miłości żądło coraz
Głębiej serce krwawi,
I już męka Chrystusowa
Jej oczom się jawi.


49.

Rozszlochanej się przedstawia
Niewinny Baranek,
Bieluteńki, a na głowie
Ma cierniowy wianek.
Obie nogi, ręce obie
Gwoździami przebite,
Ciało święte posiniało,
Ranami okryte.


50.

Oci! oci! lamentując
W zachwycenie wpada —
Oci! oci! już umieram
O biada mi! biada!
Mnie nie widzieć Go na krzyżu
Z przebitym już bokiem —
Ani widzieć jak świat żegna
Konającem okiem.