Starzec i trzej Młodzieńcy

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Fontaine
Tytuł Starzec i trzej Młodzieńcy
Pochodzenie Bajki
Księga jedenasta
Wydawca Jan Noskowski
Data wydania 1876
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Julian Ursyn Niemcewicz
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga jedenasta
Pobierz jako: Pobierz Cała Księga jedenasta jako ePub Pobierz Cała Księga jedenasta jako PDF Pobierz Cała Księga jedenasta jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PL Jean de La Fontaine Bajki 1876 707.png


BAJKA  VII.
STARZEC I TRZEJ MŁODZIEŃCY.

Zgrzybiały Starzec, sadził płonkę małą.
Trzech Młodzieńców co tam stało,
Śmiejąc się rzekło: «Mój ty biedny Człeku,
Co w twojej głowie dzieje się!
Mniejsza budować, lecz sadzić w tym wieku,
Jakiż ztąd owoc odniesie?
Starcze, (gdyż pozwól, że powiemy tobie)
Jużeś jedną nogą w grobie,

Porzuć więc pracę i znoje:
To co w przyszłości, nie twoje;
Wielkich zamysłów nadzieja należy
Do nas, młodzieży.
— Nie do was samych, moi przyjaciele,
Odpowie Starzec, co człowiek zakłada,
Długo się robi, a trwa lat niewiele.
Prędko, czy późno, śmierci ręka blada,
Nie uważając na lata,
Starych i młodych bez różnicy zmiata:
Nikt nie wie kiedy, komu, Bóg koniec przeznaczy,
I kto z nas zorzę ostatnią zobaczy.
Będziecież mi jeszcze bronić,
Sadzić to drzewo, gdzie me pokolenie,
Znajdzie chłód i pożywienie?
Temu, którego zyski nie unoszą,
Robić dla drugich jest lubą rozkoszą:
Jest to jak owoc, co można dziś zrywać,
Jutro, pojutrze, i długo używać;
Nikt tego nie wie: może ja, tak stary,
Dziś jeszcze pójdę na mary;
Może też w czerstwiejszej dobie
Przedłużę to życie biedne,
I na waszym, o ufna zbyt młodzieży, grobie,
Policzę słońce niejedne.»
Zgadł dobry Starzec, bo jeden z młodzieży,
Płynąc do Ameryki, w głębi morza tonie;
Drugi, gdy w bojach za laurami bieży,


STARZEC I TRZEJ MŁODZIEŃCY.

Polega w szlachetnym zgonie,
A trzeci, z wysokiego na dół spadłszy drzewa,
Duszę wyziewa.
Płakał ich Starzec w swem cichem schronieniu,
I przypadki niesłychane,
Tu wam przezemnie wspomniane,
Na twardym wyrył kamieniu.

Niemcewicz.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean de La Fontaine i tłumacza: Julian Ursyn Niemcewicz.