Strona:Klemens Junosza - Poczciwy Jacuś.djvu/10: Różnice pomiędzy wersjami

Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
→‎Skorygowana: korekta bwd
 
(→‎Skorygowana: korekta bwd)
Status stronyStatus strony
-
Przepisana
+
Skorygowana
Treść strony (załączany fragment):Treść strony (załączany fragment):
Linia 3: Linia 3:
 
{{tab}}Jacuś nie mógł nawet wysłuchać prośby do końca, gdyż nagle zabolała go głowa, szalony atak migreny objawił się z całą gwałtownością, tak, że kolega zamiast odpowiedzi słyszał tylko jęki...<br>
 
{{tab}}Jacuś nie mógł nawet wysłuchać prośby do końca, gdyż nagle zabolała go głowa, szalony atak migreny objawił się z całą gwałtownością, tak, że kolega zamiast odpowiedzi słyszał tylko jęki...<br>
 
{{tab}}Gdy się Jacuś trochę uspokoił, gość odezwał się nieśmiało:<br>
 
{{tab}}Gdy się Jacuś trochę uspokoił, gość odezwał się nieśmiało:<br>
{{tab}}— Przepraszam cię, kolego, że jeszcze raz powrócę do tego przedmiotu, ale dla ciebie chyba napisanie kilku słów wielkiego trudu nie zrobi, a ja widzisz mam żonę, sześcioro dzieci i pomimo, że nie oszczędzam sił i pracuję, ciężko mi tę moją gromadkę wyżywić. Jedno słówko przez ciebie powiedziane czy napisane, mogłoby los mój znacznie poprawić — i dla tego proszę cię, w imie tak dawnej naszej znajomości i koleżeństwa, nie odmawiaj mi tej łaski.<br>
+
{{tab}}— Przepraszam cię, kolego, że jeszcze raz powrócę do tego przedmiotu, ale dla ciebie chyba napisanie kilku słów wielkiego trudu nie zrobi, a ja widzisz mam żonę, sześcioro dzieci i pomimo, że nie oszczędzam sił i pracuję, ciężko mi tę moją gromadkę wyżywić. Jedno słówko przez ciebie powiedziane czy napisane, mogłoby los mój znacznie poprawić — i dla tego proszę cię, w {{kor|imie|imię}} tak dawnej naszej znajomości i koleżeństwa, nie odmawiaj mi tej łaski.<br>
 
{{tab}}Nastąpił nowy atak migreny — a Jacuś nie mógł powstrzymać oburzenia.<br>
 
{{tab}}Nastąpił nowy atak migreny — a Jacuś nie mógł powstrzymać oburzenia.<br>
 
{{tab}}— Cóż to się wam zdaje — zawołał — że ja jestem dygnitarzem od rozdawania posad, że posiadam jakieś nadzwyczajne wpływy, że co znaczę. Ja nic nie znaczę, sam dla siebie najgłupszego zatrudnienia znaleźć nie mogę...<br>
 
{{tab}}— Cóż to się wam zdaje — zawołał — że ja jestem dygnitarzem od rozdawania posad, że posiadam jakieś nadzwyczajne wpływy, że co znaczę. Ja nic nie znaczę, sam dla siebie najgłupszego zatrudnienia znaleźć nie mogę...<br>
 
{{tab}}— Wierzę ci, bo szukać nie chcesz i nie potrzebujesz. Żyjesz z kapitału; jesteś sam, obowiązków nie masz żadnych.<br>
 
{{tab}}— Wierzę ci, bo szukać nie chcesz i nie potrzebujesz. Żyjesz z kapitału; jesteś sam, obowiązków nie masz żadnych.<br>
 
{{tab}}Jacuś zerwał się z {{Korekta|krzeszła|krzesła}}, jak oparzony.<br>
 
{{tab}}Jacuś zerwał się z {{Korekta|krzeszła|krzesła}}, jak oparzony.<br>
{{tab}}— Ja nie potrzebuję, ja {{Korekta|żyje|żyję}} z kapitału, ja nie mam żadnych obowiązków?! I któż mi to mówi?... Niby przyjaciel, towarzysz ze szkolnej ławy... Ach! wy mnie do grobu wpędzicie, tą niesprawiedliwością waszą, temi wymaganiami bez końca...<br>
+
{{tab}}— Ja nie potrzebuję, ja {{Korekta|żyje|żyję}} z kapitału, ja nie mam żadnych obowiązków?! I któż mi to mówi?... Niby przyjaciel, towarzysz ze szkolnej ławy... Ach! wy mnie do grobu {{kor|wpędzicie.|wpędzicie,}} tą niesprawiedliwością waszą, temi wymaganiami bez końca...<br>
 
{{tab}}Zbiedzony człowieczysko, przywykły do wszelkich przeciwności i zawodów, odpowiedział spokojnie i z zimną krwią.<br>
 
{{tab}}Zbiedzony człowieczysko, przywykły do wszelkich przeciwności i zawodów, odpowiedział spokojnie i z zimną krwią.<br>
 
{{tab}}— Mój kochany, ostatecznie widzę, że popełniłem głupstwo, udając się z prośbą do ciebie; ale przecież głupstwo a zbrodnia to wielka różnica. Nie chcesz mi dopomódz, twoja wola, nie nalegam, ani nie przymuszam. Bądź zdrów, tylko mi nie zarzucaj, że cię chciałem wpędzić do grobu. Nic a nic mi na twojej śmierci nie zależy, owszem — żyj szczęśliwie w najlepszem zdrowiu choćby do stu lat... Życzę ci...<br>
 
{{tab}}— Mój kochany, ostatecznie widzę, że popełniłem głupstwo, udając się z prośbą do ciebie; ale przecież głupstwo a zbrodnia to wielka różnica. Nie chcesz mi dopomódz, twoja wola, nie nalegam, ani nie przymuszam. Bądź zdrów, tylko mi nie zarzucaj, że cię chciałem wpędzić do grobu. Nic a nic mi na twojej śmierci nie zależy, owszem — żyj szczęśliwie w najlepszem zdrowiu choćby do stu lat... Życzę ci...<br>

Menu nawigacyjne