Jakże ostrożnie każdą część dobytku
Ukryłem, ściany rzucając domostwa,
Aby dla mego została użytku
Strzeżona wiernie od zbójów łotrostwa.
Lecz, Ty, przy którym śmieciem są klejnoty,
Najmilszy z drogich, jedna trosko moja,
Pociecho cenna, teraz me zgryzoty,
Pastwą pierwszego padłeś z brzegu zbója!
Nie utaiłem Ciebie w żadne skrzynie,
Prócz gdzie nie jesteś, choć tam czuję Ciebie,
W cichym więzieniu piersi mej jedynie,
Gdzie przyjść, skąd odejść, możesz jak do siebie. Lecz nie uszedłbyś pod zamkiem kradzieży; Za klejnot cnota łotrostwu nie zdzierzy.