Skrzydlaty złoczyńca/9
Wygląd
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Skrzydlaty złoczyńca |
| Pochodzenie | Rzecz czarnoleska |
| Wydawca | Wydawnictwo J. Mortkowicza |
| Data wyd. | 1929 |
| Druk | Drukarnia Naukowa T-wa Wydawniczego |
| Miejsce wyd. | Warszawa |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Cały cykl Cały tekst |
| Indeks stron | |
9
Stoję w wielkiej ciszy polnego świtu i słucham. W Putywlu płacze Jarosławna. Zawodzi jak zazula w gęstwie chłodnego boru. Płacze miłego męża Igora.
Stoję w wielkiej ciszy polnego świtu i słucham. Jedzie mój druh nieznany, po nic, na złamanie karku.
Słucham — wiatr głaszcze wysokie rozdygotane trawy. Bulgnęło. Gdzieś w pobliżu jest pewno cicha, ciemna woda. Cisza.
Zasłuchany we własną samotność, stoję w wielkiej ciszy polnego świtu — bezradny, niespokojny o wszystko naokół.
Czy na coś czekam? Nie. Więc otrząsam się i kroczę twardo.