Skrzydlaty złoczyńca/1
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Skrzydlaty złoczyńca |
| Pochodzenie | Rzecz czarnoleska |
| Wydawca | Wydawnictwo J. Mortkowicza |
| Data wyd. | 1929 |
| Druk | Drukarnia Naukowa T-wa Wydawniczego |
| Miejsce wyd. | Warszawa |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Cały cykl Cały tekst |
| Indeks stron | |
Z kopyta rwały czarne rysaki, tak że jeno gumy syczały w wiosennem błotku, koła miały po miljonie szprych, gnał pojazd Wielkiego Księcia, obskakiwany przez galop wytężonych czterdziestu huzarów śmierci na zwarjowanych koniach. W chorągiewkach lanc furczał wiatr, parskał, pryskał i błyskał pęd po alei bardzo szerokiej, — gdy pod naporem moim pękł wyprężony szpaler policji — i widocznie wrzask mój wzbił się słupem ognia, a rozkrzyżowane wysoko ręce rozdarły powietrze na czerwono, bo — hop! hop! zwrot! wstecz! uzdy ściągnięte tną im wściekłe spienione chrapy, a rozbrykani kawalerzyści skaczą, skaczą na miejscu, wprawo, wlewo, tprr, tprr, wprawo, wlewo, byle nie naprzód, kołują zadarte przerażone łby końskie, ocierają się boki o powóz, czterdziestu w nieładzie, jednego wlecze strzemię: stratują! a! — a! — a! — a! — już przy nim jestem:
— Wasza Książęca Mość wybaczy... Zgasł mi papieros, poproszę o ogień...
Ten wspaniały siwy starzec, jak piwonja — — !! A jakaś dłoń żelazna trzasnęła mnie w zęby.