Przejdź do zawartości

Skradziony tygrys/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Kurt Matull, Matthias Blank
Tytuł Skradziony tygrys
Wydawca Wydawnictwo „Republika”, Sp. z o.o.
Data wyd. 31.3.1938
Druk drukarnia własna, Łódź
Miejsce wyd. Łódź
Tłumacz Anonimowy
Tytuł orygin. Tytuł cyklu:
Lord Lister, genannt Raffles, der grosse Unbekannte
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


Policja wie wszystko

Wschodził dzień. Menażeria Wheelera budziła się do życia. Zwierzęta wesołym pomrukiem witały światło. Prawie jednocześnie otworzyły się drzwi dwuch wozów mieszkalnych i obaj dozorcy zaspanymi jeszcze głosami wymienili słowa powitania. Pierwszym ich odruchem było sprawdzenie co porabia powierzony ich szczególnej opiece tygrys. Jeden rzut oka wystarczył, aby zdali sobie sprawę z sytuacji. Żaden z nich nie miał odwagi zawiadomienia o tym Wheelera. Trzeba było się jednak na to zdecydować. Wheeler pił kawę, gdy smutna wiadomość doszła do jego uszu. Z początku nie chciał wierzyć. Po chwili pędem pobiegł do menażerii. Panowało tam ogromne zamieszanie. Wheeler wył z rozpaczy. Załamywał ręce i biegł od klatki do klatki jak nieprzytomny. Nagle przed bramą menażerii zatrzymało się jakieś auto. Był to Barnini, który otrzymawszy złośliwy list od Wheelera natychmiast przyjechał do Southend, aby zobaczyć na własne oczy jawajskiego tygrysa. Zdumienie odbiło się na jego twarzy, na widok konsternacji panującej w menażerii. Zapomniawszy o dawnych urazach, Wheeler rzucił się na jego spotkanie. Widział już w nim nie konkurenta, a tylko człowieka mogącego współczuć jego nieszczęściu.
— Barnini, to nie do uwierzenia! — zawołał! Tej nocy ukradziono mi tygrysa!
Barnini spojrzał na niego, nie wierząc własnym uszom.
— To niemożliwe!
Wheeler szybko opowiedział mu całą historię.
— Trzeba natychmiast zawiadomić policję. Telefon tu nic nie pomoże. Auto moje czeka, najlepiej będzie, jeśli obydwaj udamy się natychmiast do Scotland Yardu.

— Panie inspektorze — oznajmił dyżurny agent — dwaj właściciele menażerii, panowie Wheeler i Barnini, chcą się natychmiast z panem widzieć.
Baxter słuchał z roztargnieniem i jedynie nazwisko Barniniego dotarło do jego świadomości.
— Czego jeszcze chce ode mnie ten człowiek? — rzekł — Straciłem wczoraj dość dużo czasu i zdrowie z powodu jego przeklętego tygrysa. Niech poczeka! Teraz jestem zajęty.
Agent wrócił do poczekalni i poprosił o chwilkę cierpliwości.
Czy nie możnaby zobaczyć się natychmiast z inspektorem — rzekł Wheeler. — Ukradziono mi mojego tygrysa...
— Czy pan się nazywa Barnini? — zapytał Marholm.
— Nie, Wheeler.
— To i panu skradziono tygrysa?
— Tak jest, ubiegłej nocy.
— To dziwne — mruknął do siebie Marholm podejrzewać między tymi zjawiskami istnienie tajemniczego związku. W parę chwil po tym wprowadzono ich przed oblicze inspektora.
— Proszę mi opowiedzieć tę historię z wszystkimi szczegółami, rzekł Baxter.
Wheeler opowiedział w jaki sposób nabył tygrysa.
— To bardzo dziwne — rzekł, gdy Wheeler skończył swe opowiadanie. — Mówi pan, że tygrysa skradziono w dniu dzisiejszym?
— Tak, tygrysa oraz dwa najlepsze konie. Wóz meblowy zniknął również.
— Wóz meblowy. Jakiż wóz?
— Agent firmy Wilson i Ska, nie mając pod ręką innego środka lokomocji, przysłał mi tygrysa w wozie meblowym — odparł Wheeler.
— Raffles! — zawołał Marholm, który uważnie przysłuchiwał się rozmowie.
— Czy wóz ten zaprzężony był w dwa dość zmęczone konie? Powoził starszy człowiek z długą brodą, któremu pomagał młodzieniec w sportowej czapce?
— Skąd pan to wie? — zapytał Wheeler ze zdziwieniem. — Jest to dokładny portret tych ludzi.
— Drogi panie Wheeler, policja wie wszystko — odparł Baxter. — Woźnica, którego panu opisałem, niewątpliwie skradł pańskiego jawajskiego tygrysa. Ta sama osoba, — dodał, zwracając się do Barniniego — skradła z pewnością pańskiego tygrysa z Sumatry.
Marholm siedząc na uboczu, uśmiechnął się ironicznie.
— Czy nie sądzi pan przypadkiem, panie inspektorze, że w obydwu wypadkach mamy do czynienia z jednym i tym samym tygrysem?
— Nie opowiadajcie głupstw, Marholm, — odparł z wyższością Baxter. — Zdradzając słabą znajomość historii naturalnej. Co innego jest tygrys z Sumatry co innego tygrys z Jawy. Znam złodzieja oraz metody jego działania. Dlatego też mogę zapewnić obu panów, że w krótkim czasie odzyskają swoje zwierzęta.
Barnini i Wheeler opuścili Scotland Yard w trochę lepszym nastroju, lecz ze słabą nadzieją odnalezienia swych zwierząt.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autorów: Matthias Blank, Kurt Matull i tłumacza: anonimowy.