Siwy deszcz

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Grochowiak
Tytuł Siwy deszcz
Pochodzenie Ballada rycerska
Wydawca PAX
Data wydania 1956
Druk Toruńska Drukarnia Dziełowa
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

SIWY DESZCZ


Na kamiennym brzegu ostrym,
Nad spienioną morza grzywą —
Pod północnym mroźnym niebem
Stoi Solveig jak iglica.
Ręce jej — oczekujące,
Wargi jej — nawołujące —
O, żeglarzu! Zerwij Solveig,
Zasadź w koi ją żeglarskiej.
Prószy mróz,
Na włosy prószy,
Prószy noc
W zdziwione usta.
Wraca Solveig z marzeń pusta,
Zawinęła małe uszy.

Gruby patrzy w nią jak w beczkę
Chudy kupił żółte róże.
Tęskni Solveig przy piecyku,
Przy wyziębłej czarnej rurze.


Peer ma kaszel...
Peer ma katar...
Nie, żałosna, Peer ma żagle.
Wtyka żagle niebu w gardło,
Nad kompasem się zapija.

Wczoraj bawił w lupanarze,
Policjanci go wywlekli,
Bili go,
Kopali go,
Potem płynął przez rynsztoki.

Spotkał szczura i dziewczynkę
Z małym chabrem zapotniałym,
Poprosiła go na noc,
Łóżko chabrem zaścieliła.

Nie, żałosna, Peer się wścieka,
Bije majtków swych po gębach,
Wielki colt mu w łapach dymi,
Czarny kopeć do księżyca.

Potem karty kładzie na stół,
Jakby noże sypał na blat,
Nie wychodzą mu pasjanse...
Nie wychodzą mu pasjanse?


Na kamiennym brzegu ostrym,
Nad spienioną morza grzywą —
Z północnego nieba sypie
Siwy deszcz skostniałych włosów.





Tekst udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.