Przejdź do zawartości

Siedmiu zuchów

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Bracia Grimm
Tytuł Siedmiu zuchów
Pochodzenie Siedmiu zuchów oraz inne bajki
Wydawca Księgarnia Literacka
Data wyd. [1929]
Druk Drukarnia „Linolit”
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Franciszek Mirandola
Tytuł orygin. Die sieben Schwaben
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
SIEDMIU ZUCHÓW.

Zeszło się siedmiu zuchów nielada, a mianowicie Szulc, Jakli, Marli, Jergli, Michał, Jasiek i Wajtli. Postanowili wyruszyć w świat szukać przygód i dokonywać czynów bohaterskich. Nie chcąc jednak wyruszyć z gołymi rękami, sprawili sobie, jedną co prawda tylko, ale za to bardzo długą, ciężką i ostrą halebardę. Ujęli ją w ręce wszyscy razem, tak że na przedzie kroczył dzielny przywódca Szulc, a najskromniejszy z rycerzy, Wajtli na końcu.
Wyruszyli pewnego dnia, rano, w miesiącu sianokosów i chociaż długo szli, nie dotarli jeszcze do wioski, gdzie mieli zanocować. Nagle, już o zmierzchu przeleciał tuż obok ich wielki trzmiel, brzęcząc złowrogo.
Przeraził się wielce pan Szulc, tak że omal nie puścił halebardy, a pot kroplisty wystąpił mu na czoło.
— Cicho! Słyszę bęben... dalibóg słyszę! — zawołał.
Jakli, który stał za nim, poczuł jednocześnie jakiś zapach, gdyż rzekł:
— Coś się dzieje! Czuję wyraźnie woń siarki i płonącego lontu!
Usłyszawszy to rzucił się pan Szulc do ucieczki, przeskoczył płot obok gościńca i trafił na zęby wideł do siana, które leżały na skoszonej łące.
Rękojeść wideł trzasnęła go, oczywiście, potężnie w twarz.
— Gwałtu! — zawołał. — Poddaję się! Bierz mnie w niewolę!
Inni przeskoczyli także i zaczęli wołać:
— Kiedy on się poddaje, to i ja także się poddaję! Wszyscy się poddajemy! Bierzcie nas do niewoli!
Ale nie było nieprzyjaciół, którzyby ich chcieli wiązać i brać w niewolę, toteż zmiarkowali, że się stało głupstwo. Złożyli naradę i przysięgli milczeć o całym zajściu tak długo, aż któryś wypaple wszystko.
Potem powędrowali dalej. Niedługo nastąpiła przygoda znacznie donioślejsza. Oto spotkali zająca na ugorze w słońcu. Nastawił uszy i wytrzeszczył szklane oczyska. Przestraszeni wielce złożyli radę nad tym, co począć wobec grożącego niebezpieczeństwa. Zwierz nie ustępował z drogi, a mógł być groźny i krwiożerczy. Może nawet w razie ucieczki skoczyłby za nimi i pożarł wszystkich od razu.
Uradzili tedy podjąć niebezpieczną walkę.
Chwycili broń. Pan Szulc stanął na przedzie wahając się, natomiast ostatni Wajtli krzyknął odważnie:
— Bij wroga, bijże wroga,
W imię samego Boga!
Dowcipny Jasiek, będący w środku odpowiedział mu:
— Odwaga jest temu miła,
Kto jest, jak ty, od tyła!
Michał krzyknął:
— Hej, moi cni sąsiedzi,
To diabeł widać siedzi!
Na to odparł z kolei Jergli:
— To diabeł, ani słowa,
Lub diabła jest teściowa!
Dobra myśl przyszła do głowy panu Marli i powiedział stojącemu w tyle panu Wajtli:
— Ty mężu stań na przedzie,
A bój nam się powiedzie!
Nie w smak to było dzielnemu Wajtli, więc dał Jergli dobrą radę:
— Szulc stoi już na przodzie.
Niech przeto dzidą bodzie!
Usłyszawszy to, nabrał pan Szulc zapału wojennego i krzyknął:
— Na wroga więc, na wroga,
Nie wiemy, co to trwoga!
Ruszyli ostrożnie, pan Szulc żegnał się i modlił, gdy jednak był o kilka zaledwie kroków od nieprzyjaciela, nie mógł wytrzymać i wrzasnął:
— Huuu! Huuu!
Usłyszał ten okrzyk bojowy zając, zerwał się i uciekł co tchu, zaś pan Szulc wstrzymał zastęp walecznych i zawołał:

— To szarak, słowo dam!
Że zwyciężyłem sam!


Po tym zwycięstwie, śmiałkowie szukali nowych przygód i zaszli nad wielką rzekę. Nigdzie nie było mostu, a woda wezbrała znacznie. Nie wiedzieli o tym junacy i jęli pytać człowieka po drugiej stronie, czy mogą przejść w bród rzekę.
Odległość była znaczna, przy tym krzyczeli wszyscy naraz, toteż poczciwina nie zrozumiał i spytał ich:
— Czego chcecie?
Pan Szulc oświadczył towarzyszom, że znaczy to:
— Przejdźcie!
Potem, jako dowódca armii wszedł pierwszy w wodę. Po kilku krokach zapadł w muł, ale inni napierali z tyłu, tak że utonął.
Woda porwała jego kapelusz i poniosła w stronę drugiego brzegu. Śmiałkowie myśleli że to pan Szulc idzie przez wodę, tedy szli za nim dalej, aż potonęli wszyscy razem.
Tak się skończyły wojenne przygody siedmiu zuchów.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Bracia Grimm i tłumacza: Franciszek Mirandola.