Serenada (Przesmycki)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Zenon Przesmycki
Tytuł Serenada
Pochodzenie Z czary młodości
Data wydania 1893
Wydawnictwo nakładem autora
Drukarz Drukarnia Związkowa
Miejsce wyd. Wiedeń
Źródło skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Serenada.

Dokoła cisza. Srebrzysty glob miesiąca
Jasności morze na śpiący rzuca świat.
W młodzieńczej piersi krew burzy się gorąca,
W toń złudnych marzeń zanurzam skroń swą rad.

Drzew szczyty szumią. Jak tkliwa — pieśń ich smętna!
Jak lustro błyszczy srebrzysta stawu toń.
I z serca prośba wyrywa się namiętna:
Ach, stań tu przy mnie, o skroń mą oprzyj skroń!

Świat cały zasnął. Ach, pójdź, o, pójdź, o droga,
Na ustach moich swe słodkie usta złóż!
Niech w ciszy nocy, u szczęścia stojąc proga,
Harmonię znajdę w pragnieniach naszych dusz.

W objęciach drżących, wsłuchani w serc swych bicie,
Śnić będziem błogo najsłodszy życia sen.
Za chwilę taką, za rozkosz tę — me życie,
Bo czemże przy niej jest smutny żywot ten?


O, pójdź! — I czekam. Lecz zwolna gwiazdy gasną.
Zbladł miesiąc. W krzewie senny się zbudził ptak.
I błysnął ranek. Więc znowu gwiazdę jasną
Straciłem jedną. Czyż wiecznie będzie tak?




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Zenon Przesmycki.