[189]SEFIRA[1]
Dziś pragnę, by śmiała się trochę ma lira —
Nie idzie jej... Cóż to, u licha, za pech?!
Ach, prawda! toć u nas jest dzisiaj sefira:
Cóż wogóle, zresztą, żydowski wart śmiech?
[190]
Uśmiechasz się, bratku, O, nie, tyś szyderca! —
Czy radość żydowska naprawdę ma sens?
Czy gdy się żyd śmieje, śmiech tryska mu z serca?
On niby się śmieje, a łza spływa z rzęs.
A co za czar samo żydowskie ma życie?
A co za wdzięk — cały żydowski ma los?
Obłoczki srebrzyste igrają w błękicie,
Na dworze tak pięknie... — ty siedź i rwij włos!
W ogródku tak pachnie, lśni słońce, wiatr chłodzi;
Gaj szumi, ruczaju pieściwie mknie prąd....
Cóż tobie do tego? Cóż to cię obchodzi?
Dla ciebie sefira, więc płacz i wleź w kąt!
A lato urocze, ta życia pociecha?
Żyd w łkaniu i we łzach spotyka ten raj.
Oj, drwiąco się ono do żyda uśmiecha:
Czy może go lato pocieszyć i maj?
To nędzarz, co nie ma, gdzie głowy przychylić:
Nim każdy pomiata, jak duży jest świat,
Cóż może mu słowik wyśpiewać, wykwilić?
Cóż powie mu drzewo, co szepnie mu kwiat?
A gdy się żyd w śpiewce oderwie od płaczu,
Czy kiedyś wesela jaśnieje w niej świt?
O, nie! Słyszę w nucie tej: „ruszaj, tułaczu!“
Ton każdy mi mówi, że śpiewa go żyd.
Spróbujcie tej piosnce przysłuchać się sami
Jeżeliście znawcy i wiecie, co dźwięk,
Niechcąco wy wnet zalejecie się łzami,
Bo w niej usłyszycie zgrzytanie i jęk!
Znajdziecie w tych pieśniach dźwięk surmy bojowej
Z walk dawnych, gdy jeden na wrogów szedł stu:
Dziś brzmią one dziko, jak odgłos grobowy,
I mogą umarłych obudzić ze snu.
[191]
Psalm rzewny, pokutny i gorzkich pieśń żali —
Ot motyw najstarszy dziś żyda jest nut:
Gdy kraj mu ojczysty wrogowie zabrali,
Bóg zatruł mu szczęście i radość mu zgniótł.
Ach, odkąd wróg zajął ojczystą błoń żyzną
I bożą świątynię zniweczył do cna,
Li szofar[2] płaczący jest żyda spuścizną,
I na nim raz w roku dotychczas żyd gra.
Gitary i haftyharfy, i fletnie, cymbały,
I klarnet, i skrzypki, i gęśl — wziął mu wróg,
Wziął wszystkie je, co mu w radości dni grały:
Zostawił jęczący, wyschnięty ten róg!
Dziś, choćby żyd śpiewał hymn wzniosły do wiosny,
Choć śmiałby się, skoczną choć nuciłby pieśń,
We wszystkiem brzmieć musi ton smętny, żałosny,
Wygnania i ghetta w tem czuć będzie cieśń.
Pragnąłem, by śmiała się trochę ma lira:
Nie idzie jej płonne są chęci me snać,
Ach, tak! zapomniałem: toć dzisiaj sefira, —
Czy wogóle, zresztą, żyd umie się śmiać?!