Seans na dnie morza

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Tytuł Seans na dnie morza
Pochodzenie Profil Białej Damy
Wydawca Księgarnia F. Hoesicka
Data wydania 1930
Drukarz Drukarnia Narodowa w Krakowie
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron


SEANS NA DNIE MORZA

Na dnie morza,
uśmierzywszy fale,
do seansu siedli aniołowie
i w natchnieniu połączyli ręce.

Wody martwym płynęły ołowiem,
życia jeszcze nie było w nich wcale,
meteory w nich gasły —
nic więcej.

Wkrótce zasnął anioł najwrażliwszy,
medjumicznym, twardym snem zmożony
i w ciemności zadrgały straszydła.

Tłum fantomów wzrastał, ośmielony,
na anielski fluid się rzuciwszy,
skrzela prężąc,
jak szatańskie skrzydła.

Seans zwolna rósł w siłę i w głębię
i strach nagle pochwycił za włosy
aniołów, gdyż u wód stropu


błysnął upiór posępny, beznosy.
wielkooki i o chciwej gębie,
w wieńcu ramion:
ohydny oktopus.

Stu mackami, które ssą i ranią,
chciał dosięgnąć nietykalny seans,
blisko łyse podsuwając czoło.

Tak przeraził i wzburzył ocean,
łamiąc w złości
swoje osiem ramion,
że anioły zerwać chciały koło.

Ale wówczas,
ciężkie od świecideł,
nadpłynęły kolorowe zjawy,
jak melodją pędzone korwety...

Rozsypały ziarno perłopławy,
widząc morskich róż i wężowideł
falujące,
namiętne balety...

Anioł mocniej zasypiał i marzył,
tworząc wstęgi, bukiety i dzwony,
piły, młoty,
i żyjące tarcze.

Wśród aniołów zbladłych, pochylonych,
drżały śmiechy najcudniejszych zdarzeń
i grymasy chorowite i starcze...


Aż gdy rosnąć począł cień bez miary
wieloryba i straszyć dokoła,
gdy nieboskiem począł miotać cielskiem —

obudzono zmęczonego anioła,
rozproszyły się żyjące mary,
i zakończył się seans anielski.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska.