Słownik prawdy i zdrowego rozsądku/R

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Kazimierz Bartoszewicz
Tytuł Słownik prawdy i zdrowego rozsądku
Data wydania 1905
Drukarz Jan Cotty
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały słownik
Pobierz jako: Pobierz Cały słownik jako ePub Pobierz Cały słownik jako PDF Pobierz Cały słownik jako MOBI
Indeks stron
R.

Rabat, najczęściej rodzaj łapówki dla pośrednika, niewpisywanej do rachunku. Rabat przy zakupnie towaru za gotówkę, jestto odezwanie się resztek sumienia u sprzedającego. Im większy rabat, tem towar marniejszy. Kto ci daje 10 proc. rabatu, ten zarabia conajmniej 90 proc.
Rabuś, patrz pod: sekwestrator, egzekutor, bankier, totalizator, zięć, przyjaciel domu i t. d.
Rachunek posyłać do kogoś jestto mieć chwilę błogiej nadziei; odbieranie zaś rachunku sprawia często większą przykrość, niż samo płacenie. Brać na rachunek, jestto mieć wielkie, a niezawsze uzasadnione przekonanie o własnej uczciwości i wypłacalności. Rachunek różniczkowy oznacza, iż między podaną wartością towaru lub wyświadczonych usług, a wartością ich rzeczywistą, bywa zazwyczaj, olbrzymia różnica. Słynne pod tym względem są rachunki aptekarskie i adwokackie. Najweselej na świecie tym, co żyją bez rachunku.
Racja. Dawniej mówiono: „masz rację, daj dwa złote“! — dziś, kto ma rację, musi sto i tysiąc razy więcej zapłacić, nie licząc poniesionych strat moralnych. Arystok-racja i demok-racja, choć całą rację na końcu posiadają, rzadko przecie mają rację, a jeszcze rzadziej nią się kierują. Do pierwszej zwłaszcza da się często zastosować przysłowie: racja fizyka, Kaśka butów niema.
Rada. Jeżeli kto biednemu nie chce pomódz, to mu udziela „dobrej rady“; im więcej biedny takich rad nazbiera, tem prędzej umrze z głodu, Mała wartość rady zapewne na tem polega, że mądry bez niej się obejdzie, a głupi jej nie usłucha. „Rada nadzorcza“ jestto taka rada, co mało radzi, a nigdy nie nadzoruje. „Rada gminna“ wiejska tyle, co zbiór analfabetów. W Galicji „rady miejskie“ składają się przeważnie z ludzi dobrze upasionych i jeszcze lepiej upaść się pragnących. „Rada powiatowa“ radzi nad tem, w jaki sposób przez zrobienie dziur w budżecie łatać dziury w mostach. „Rada państwa“ austrjacka, jestto maszyna do robienia nowych podatków; członkom jej wolno sobie publicznie wymyślać. Galicyjska „rada szkolna krajowa“, zajmuje się przenoszeniem nauczycieli, wytaczaniem im dyscyplinarek, wydawnictwem książek nieużytecznych i przerabianiem planów naukowych na gorsze. Z rad wierszowanych warta przytoczenia mało znana, a dobra:

Z przodu strzeż się kobiety,
Z boku unikaj karety;
Z tylu konia nie dotykaj,
Wszędzie przed głupim umykaj.

Rafael, fabrykant pomadek, według orzeczenia zwolenników nowego kierunku w sztuce i japońszczyzny. Niedawno znaleziono notatnik z wyciśniętemi złotemi literami F. J. (Feliks Jasieński?), na którego pierwszej karcie znajduje się następujący „Spis mydlarzy“:
Rafael — fabrykant pomadek. Michał Anioł — drukarz. Rembrandt — kominiarz. Van Dyck — perfumiarz. Corregio — piernikarz. Tycjan — pozłotnik i... (wyraz nie do druku). Veronese — sałaciarz. Rubens — kiełbaśnik. Matejko salcesoniarz. Grottger — konfederatkarz. Siemiradzki — meta-mydlarz. Przy kilku innych nazwiskach, trudnych do odczytania, znajdują się epitety: knociarz, osioł, hołota, konował, dostawca kompostu, gałganiarz, idjota, i t. d., i t. d.
Raj, ogród owocowy, miejsce zbrodni, którą, przez babską ciekawość, popełniła Ewa z Żebrowskich Adamska. Drugi raj jest w niebie. Na ziemi wielu go poszukuje, ale nikt znaleść nie może.
Raszyn, wieś pamiętna nielojalnym czynem znanego warchoła Józefa Poniatowskiego, który na czele 13,000, śmiał w r. 1809 zatrzymać 30-tysięczną armię austrjacką, to też za tę niegrzeczność, jako też i wiele innych, jakie wypłatał, znęcają się nad nim dziś powieściopisarze, niemogący mu zwłaszcza darować, że miał szczęście do kobiet (prosta zazdrość!).
Rekurs, wesoła zabawka znacznej liczby mieszkańców Galicji. Na ten cel przeznaczają sporo grosza i czasu. Rząd dla załatwienia wszelkiego rodzaju rekursów utrzymuje tysiące urzędników. Zwykle rekurs na tem się kończy, że rekurującemu każą więcej zapłacić.
Rej Mikołaj, znakomity pisarz XVI w., którego czterechsetny „anniwersarz“, urodzin obchodzić będziemy w r. p. 1905. Ponieważ potomkowie jego niczem się nie odznaczyli, zostali przeto hrabiami. Również pozostała tylko pamięć i po Janie z Czarnolasu, i po Marcinie Bielskim, co kroniki świata pisał i „sejm niewieści“ w rymach wystawił, i po księciu poetów stanisławowskich i po Juljanie Ursynie, co śpiewami historycznemi przeszłość do życia budził, ale są za to hrabiowie: Kochanowscy, Bielscy, Krasiccy i Niemcewicze.
Reprezentacja jest to kilku ludzi, którzy się mają komuś prezentować. Reprezentanci na pogrzebie, uroczystości, uczcie i t. d. prezentują się szerszym warstwom, żeby te wiedziały, iż pewna instytucja czy korporacja płacze po stracie jakiegoś męża, cieszy się z czegoś, ma apetyt i t. d.
Rezolucja, to samo co mydlenie oczu, lub kiwanie palcem w bucie. Głośną była niegdyś galicyjska rezolucja sejmowa z r. 1868 żądająca szerszej autonomji dla Galicji, ale zginęła w drodze do Wiednia, i nie dało się jej odszukać. Ponieważ zaś znajdowała się w niej jedyna myśl polityczna, na jaką Galicja się zdobyła, przeto strata ta jest niepowetowaną. Obecna główna fabryka rezolucyj pod firmą Apolinary Jaworski i Sp. otrzymała wprawdzie medal Leopolda na wystawie wiedeńskiej, ale mimo to wyroby jej nie cieszą się uznaniem.
Rezultat w polityce mąż rezolucji, — jaka rezolucja, taki i rezultat. Małżeństwo jest rezultatem miłości, a rezultatem małżeństwa są powijaki, flaszki z mlekiem, kołyski, śliniaczki etc.
Righi, góra, która urodziła nie mysz wprawdzie, ale niemądry projekt kolei zębatej na Świnicę.
Riviera, zamieszkanie „pobytowych“ z własnej woli próżniaków, szulerów i samobójców.
Robotnik, najstarsza maszyna, której wynalazek sięga czasów Adama.
Rogoźno, miasteczko w Wielkopolsce, słynne ze wspaniałego czynu hakatystów z końca XIII w. Margrabiowie brandenburscy dla poskromienia buty polskiej zamordowali w niem skrytobójczo króla polskiego Przemysława, który od nich odzyskał Pomorze dla Polski. Do tej chwili nie postawiono jeszcze pomnika dla tych mężów zasłużonych i znakomitych, — ale co się odwlecze, to nie uciecze.
Rolnictwo stoi u nas wysoko jedynie w okolicach Zakopanego, bo jest wzniesione o blisko 1000 metrów nad poziom morza. Rolnicze narzędzia: pługi, grabie, Kaśki, motyki, Maćki, widły, łopaty, woły, konie, parobki, brony i t. d.
Romans, zaburzenie nerwowe, oddziaływujące na oczy, usta, krążenie krwi, ruchy rąk i t. d.
Romeo i Julja, najgłośniejsza para warjatów w literaturze.
Rozchód, brat dochodu, żyjący z nim w ciągłem nieporozumieniu, ztąd już dawni Polacy mawiali: „pamiętaj rozchodzie żyć z przychodem w zgodzie.“ Wezwanie to jednak do dziś dnia pozostało bez skutku.
Rozmaitości teatr — duże pudełko, w którem może się zmieścić paręset damskich kapeluszy. Jeżeli kto chce się wyrazić, że pewna rzecz jest nieskończenie małą, porównywa ją do sceny teatru Rozmaitości. Zabawnie wygląda, kiedy dzienniki, chcąc zaznaczyć powodzenie jakiej sztuki, piszą, że „na 25 przedstawieniu jej w teatrze Rozmaitości sala była prawie pełna“ — oznacza to bowiem, że w teatrze, odpowiadającym wielkością ludności Warszawy, już na 5 przedstawieniu tej sztuki byłyby pustki przerażające.
Rozmaryn równie jak mirt przynosi płci męzkiej nieszczęście długotrwałe, chroniczne.
Rozpusta rymuje się z kapustą, dlatego też do rozpusty najwięcej pociągu posiadają kapuściane głowy. „Rozpuścić się“ można (według Knapskiego i innych naszych „przysłowiarzy“) jak cygański batog, jak dziadowska puha, jak dziadowska torba, jak furmański bicz, jak psi ogon i jak żydowska pończocha. Dlaczego w tym spisie opuszczono język babski — autorowi Słownika niewiadomo.
Rozrzutność albo marnotrawstwo, proste następstwo oszczędności i skąpstwa, gdyby bowiem nie było oszczędnych i sknerów, nie byłoby co marnotrawić. Rozrzutników podają ustawy pod kuratelę, a patrzą obojętnie na skąpców, którzy są ojcami rozrzutników. Wyraźne pomieszanie pojęć.
Rozsądek rzecz rzadko spotykana i dla tego mylne o niej panują wyobrażenia. Żeniących się z miłości nazywa się głupimi, żeniących się dla pieniędzy rozsądnymi. Inni twierdzą przeciwnie, iż najnierozsądniejsze jest małżeństwo z rozsądku. Rozsądnymi mianuje się tchórzów, którzy chowają się w mysiej dziurze wówczas, gdy inni się narażają; gdy tym „innym“ powinie się noga, rozsądni wychodzą z nory na światło i wołają: a co, nie mówiliśmy? nie ostrzegaliśmy? — natomiast jeżeli się sprawa powiedzie, pierwsi wyciągają rękę po odniesione korzyści. Rozsądni rodzice strzegą córek aż do zamążpójścia, a potem patrzą obojętnie na ich prowadzenie się; są kupcami, obawiającymi się, że zepsutego towaru pozbyć się będzie trudno, a co się później z towarem stanie, już ich nie obchodzi. Rozsądny mąż patrzy przez szpary na postępowanie małżonki, jeżeli intercyza ślubna nie daje mu prawa do rozporządzania jej majątkiem. Rozsądne panny uprawiają flirt na prawo i na lewo, aż która z much w sieć ich nie wpadnie; nierozsądkiem jest kochać jednego, bo nuż „nic z tego nie będzie?“ Rozsądny pisarz chwali innych, choćby dzieła ich były marne, spodziewa się bowiem od nich wzajemności. Rozsądny adwokat nie przyjmuje spraw słusznych, bo za wygranie niesłusznych dostaje dziesięć razy większe honorarjum. Rozsądny lekarz nie mówi choremu i jego rodzinie: e! to głupstwo! lecz przeciwnie: rzecz to poważna! — albowiem i częściej może chorego odwiedzać i zyskuje reklamę, że z ciężkiej go wyleczył choroby. Rozsądny szewc nie robi mocnych butów, bo zadługoby czekał na nowe obstalunki. Rozsądny reporter nie napisze zupełnej prawdy, bo nie miałby co potem prostować.
Rozum, rzecz widocznie bardzo pospolita, albowiem ludzie najmniej się o niego ubiegają; każdy widocznie sądzi, że ma go pod dostatkiem. Płyną modlitwy o szczęście, zdrowie, pieniądze, dostatki, dobrą żonę, ładne dzieci, czasem nawet o cnotę, o znoszenie przeciwności i t. d., ale o rozum prośby są rzadkie. Prawda i to, że staranie się o rozum napotyka na nieprzezwyciężone trudności, bo „rozumu nie kupić“ i „nie przedają lekarstwa na rozum“ (Trztyprztycki). Jeżeli jednak prawie każdy jest zadowolony ze swego rozumu, („mam rozum doma, nie pożyczam go u sąsiada“), to jednocześnie nikt nie uznaje rozumu u innych ludzi („z rozumu się puszy, a ma długie uszy“).
Opowiada też jeden o drugim, że „złodziej mu rozum ukradł“, że „ruszył rozumem jak kurta (martwe cielę) ogonem“, że „ma rozum tam, gdzie kura jajko“ (lub: w pięcie). Wielu ludzi się chwali, że poszli „po rozum do głowy“, ale rzadko który może udowodnić, że mu się udała ta wyprawa. Nie zawsze ma co zjeść człowiek, który „pojadł rozumy“. Dawni polacy, gdy byli „po szkodzie“, mawiali: „gdyby ten rozum (mieć) z przodu, co się znajdzie z tyłu“. Byli oni również zdania, że „kto ma rozum ustępuje (głupim)“, ale trudno się z tem zgodzić, bo gdyby rozumni głupim zawsze ustępowali, popełnili by największy nierozum, ponieważ oddaliby w ich ręce kierownictwo spraw, powiększając i tak wszechwładne panowanie głupoty.
Rozwód, po miodowym miesiącu najprzyjemniejsza chwila w pożyciu małżeńskiem. Niestety, los obdarza nią tylko małą ilość wybrańców.
Ród może być dobry lub zły. Jeżeli twój ojciec, dziad, pradziad, prapradziad i t. d. mieli pieniądze i posiadali ziemię, to choćby byli próżniakami, hulakami, a nawet łajdakami, — wiedz o tem, że pochodzisz z dobrego rodu. Jeżeli zaś twój ojciec, dziad i t. d. ciężko pracowali w siermiędze na roli, w rzemiośle, w handlu, lub tylko głową, aby wyżyć i dzieciom dać kawałek chleba, to jesteś ze złego rodu. Wprawdzie już Skarga wołał: „Mała to zaleta, z kogo kto się urodził; na tym wszystko zawisło jako cnotliwie żył“ — ale Skarga był demagogiem. Opaliński w satyrze „Na wyrodków familji swoich i tych, którzy się zacnie urodziwszy marnie żyją“, wypowiedział również demagogiczne poglądy. Oto z nich wyjątek:

A ja tak konkluduję, że cię wolę z chłopa
Chłopem widzieć przy cnocie, niżeli Zborowskim,
Bez Zborowskich postępków. Cnota czyni zacnym.
A też kto wie skąd idziem? Kiedybyśmy mieli
Do Adama samego przodków naszych szperać,
Od nas wspak poczynając, — znaleźlibyśmy tam
Szewców, krawców; stelmachów i garbarzów, ba i
Co gorszego.

Rura, wyraz, którego się nie wymawia w obecności naszych polityków, zwłaszcza galicyjskich.
Rycerze byli dawniej, dziś podług podań śpią po jaskiniach. W Prusach zostali jeszcze Raubrittery.
Rydel, rodzaj łopaty, lub poety.
Rycina może być na papierze lub we flaszeczce. Pierwsze, jeżeli są wykonane przez impresjonistów, sprowadzają często ból żołądka; natomiast druga ból ten leczy.
Rym, rzecz, dla której otrzymania robią poeci karkołomne skoki, znęcając się nad zdrowym rozsądkiem. Już dawniej było przysłowie: „dla rymu pojechał do Rzymu“. Jeden z młodych poetów, szukając kilku rymów do Tatry, poruszył wiatry, pojechał do Sumatry, aż wreszcie dotarł do Kleopatry i w ten sposób kochanka Antoniusza po wielu wiekach znalazła się w Zakopanem i zrobiła wycieczkę do Morskiego Oka.
Ryby, największe przeciwniczki postu, są bowiem głównemi jego ofiarami. Przysłowie mówi, że „najlepsza ryba — wół.“ „Grube ryby“ między ludźmi nie są zbyt przyjemne, gdyż pełne bywają ości; przytem takie grube, wielkie ryby, równie jak ich wodne imienniczki, żyją przeważnie z pożerania małych rybek. „Od głowy ryba cuchnie“; ludzkie grube ryby tem więcej cuchną, im mniejszą głowę mają (często całkiem bez niej się obchodzą). Dawniej mówiono: „ryby i dzieci głosu nie mają“; obecnie dzieci w literaturze są najgłośniejsze. Dawni polacy mawiali:

Nie pij po rybie wody, po kapuście wina,
Nie kochaj się w starej babie — jeśli jest dziewczyna.

Rzepa, antenatka trociczek. Jest w poważaniu u wielu mówców i dziennikarzy, trzymających się w swoich wywodach przysłowia: wlazł na gruszkę, kopał rzepę. Jeszcze więcej zwolenników, zwłaszcza między naszymi mężami stanu, ma przysłowie: każdy sobie, rzepkę skrobie.
Rzeź, może być bydła, albo ludzi. Pierwsza odbywa się dziś z powagą, uroczyście, w pięknych budynkach, w salach z podłogą i ścianami marmurowemi, omywanemi nieustannie wodą. Prócz tego, uczucie litości sprawiło, że udoskonalono sposoby bicia zwierząt w tym kierunku, aby ofiary ludzkiej żarłoczności nie cierpiały długiej męki. Rzeź ludzi odbywa się więcej pierwotnie: po polach, lasach, gdzie się da. Większe rzezie nazywają się bitwami; im kto więcej ludzi wytłucze, tym większym jest bohaterem. Zaledwie mała część ofiar ma to szczęście, co bydło w rzeźni, to jest, że ginie natychmiastowo, bez mąk i cierpień.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Kazimierz Bartoszewicz.