Słownik prawdy i zdrowego rozsądku/N

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Kazimierz Bartoszewicz
Tytuł Słownik prawdy i zdrowego rozsądku
Data wydania 1905
Drukarz Jan Cotty
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały słownik
Pobierz jako: Pobierz Cały słownik jako ePub Pobierz Cały słownik jako PDF Pobierz Cały słownik jako MOBI
Indeks stron
N.

Nabożniś. Biskup Krasicki pisze o takim:

...Nabożnik Paweł trzech mszy słuchał,
Zmówił cztery różańce, na gromnicę dmuchał:
Wpisał się w wszystkie bractwa, dwie godziny klęczał,
Krzywił się, szeptał, mrugał i wzdychał i jęczał,
A pieniądz dał na lichwę...

Naciąganie, ulubione zajęcie dyrektorów świeżego powietrza.
Naczynia mogą być krwionośne, limfatyczne lub porcelanowe.
Nadzieja, matka głupich, stąd „być przy nadziei“, znaczy wkrótce zostać matką, „Z wiosną, nadzieje rosną; przyjdzie lato, liczy się na to; w jesieni, wiele się odmieni; przyjdzie zima i nic nie ma“ (stary aksiomat).
Nagiego przyodziać, rzeźbiarzowi kupić buty. Nagi w pokrzywach, patrz pod: Galicjanin.
Naiwna, panienka 40-letnia, występująca na scenie. „Wyższa naiwność“ wierzyć w czystość walki zasad i stronnictw politycznych.
Napaść, żądanie komornego przez gospodarza.
Naruszewicz, sławny historyk i satyryk. Dziś już niema Naruszewiczów, są tylko Naruszewiczówne.
Natchnienie, zazwyczaj skutek alkoholu. „Poetom przychodzi natchnienie, gdy próżne mają kieszenie“.
Nauka, rzecz przeszkadzająca w życiowej karjerze. Wyjątek stanowi nauka tańca, która potrzebną jest każdemu; kto dobrze umie tańczyć, może zostać profesorem uniwersytetu, posłem do parlamentu, i t. p., a kto umie tańczyć, jak mu zagrają, dla tego każdy szczebel karjery jest dostępny. Z nauk kobiecych najpożyteczniejsze: nauka kroju i gotowania. Akademja nauk, będąc starszą osobą w poważnym stanie, wstydzi się tego i mało daje znać o sobie, a potomstwo swe ukrywa starannie przed okiem ludzkiem.
Nauczyciel ludowy — patrz pod: głodomór.
Nawias, znak pisarski, rzadko używany. Zwłaszcza krytycy mało się nim posługują, choć często cały sens krytyki dałby się zastąpić jednym lub kilku nawiasami. Niejednokrotnie np. czytamy o jakiemś dziele duży artykuł, w którym między pochwałami dla autora jest tyle ukrytych nagan, że dałoby się go streścić w słowach: „Znakomity nasz uczony (nawiasem mówiąc, straszny osioł)“, lub: „Powieść ta, nosi na sobie wszystkie cechy talentu autora, (jak wiadomo, nigdy talentu nie posiadał), jest wysoce oryginalna (przez piramidalny brak własnych myśli), pełna fantazji (wzięła bowiem całkowity rozbrat z logiką), i niezwykle poważnego nastroju (nudna, jak flaki z olejem)“.
Nazwisko nosi się czasami po prawdziwym ojcu.
Negliż może być mały lub wielki, częściowy lub zupełny. Adam poznał Ewę kiedy była w zupełnym negliżu. Jak powszechnie wiadomo i tysiąc razy zauważono, kobieta odsłaniająca na balach swe ciało do pasa, jest całkiem ubrana, — taż sama w białym kaftaniku pod szyję, jest w negliżu i pokazać się obcym nie może.
Nekrolog, ostatnie „odczepne“. Gdyby w nekrologach była choć połowa prawdy, nie starczyłoby bronzu i granitu na pomniki dla zasłużonych społeczeństwu.
Nelson, znany jest dziś głównie jako kucharz, wynalazca sławnych zrazów nelsońskich, za które mu Anglicy pomnik postawili. W czasie wolnym od zajęć kucharskich bił się pod Abukirem, Trafalgarem...
Nemrod, „łowiec przed Panem“, był w prostej linji wnukiem biblijnego Chama. Dzisiejsi Nemrodowie starannie zacierają swe chamskie pochodzenie.
Nereidy, nimfy morskie. Było ich 50 u papy Nereusa i mamy Dorydy. Można sobie wyobrazić ile ta Doryda miała kłopotu, zanim dla każdej znalazła „dobrą partję“.
Neron, był to wielki pies, stąd też i dziś dużych psów Neronami nazywają.
Nestor, był to za czasów greckich jakiś królik, czy coś podobnego, a ponieważ żył sto kilkadziesiąt lat, przeto ludziom starym, najstarszym, dajemy miana: nestora obywatelstwa, nestora sztuki, nestora literatury i t. d. Do tytułu tego jednak nie jest przywiązana żadna emerytura i dlatego też nestor powieściopisarzy polskich, Zygmunt Miłkowski (T. T. Jeż), żyje w niedostatku, ciesząc się zapewne, że jego następcom lepiej się powodzi. A ponieważ jest to przytem człowiek zasłużony, czysty jak łza, więc niech będzie spokojny, bo wdzięczność narodowa nie minie go... po śmierci.
Niam-niam, dosłownie: żarłoki, pokolenie murzyńskie. Podczas karnawału wielu z nich przybywa w nasze strony, biorąc silny udział w zabawach prywatnych. Zjawiają się przed kolacją, wychodzą zaraz po kolacji.
Niderlandy, bardzo porządna kraina, na którą sobie ostrzą zęby Prusacy. Jeden z nich zdobył już sobie królowę niderlandzką, Wilhelminę, która posiadała sympatję całej Europy, zanim się oprusaczyła.
Niebo, miejsce wolne od podatków, dewotek, Niemców, komornego, agentów ubezpieczeniowych, sprzedających na raty, filantropów i nożowców.
Nieboszczyk, jest to w Galicji człowiek najczęściej zmieniający swe przekonania, nieboszczycy bowiem głosują przy każdych wyborach i za każdym prawie razem na przedstawicieli innego stronnictwa.
Niedołęg, v. niedołęga (Colobus), małpa wąskonosa, z rodziny kudłaczy. Cechy jej: pysk krótki, szczupłe członki, brak wielkiego palca i t. d. Żyje, jak twierdzą zoologowie, jedynie w Afryce, musi jednak przebywać i w środkowej Europie, kiedy bardzo często z ust kobiecych słyszeć można pogardliwie słowa: ach! ty niedołęgo!
Niedostatek, rzecz, jak mówią okropna, a przecież są tacy, co zaręczają, że nierównie więcej ludzi ginie z dostatku, niż z niedostatku.
Niedziela, późne wstanie, flaczki, strażak u Marysi, legumina przy obiedzie, wincik u przyjaciela, ploteczki u przyjaciółki, przegląd płci pięknej w Tow. Sztuk Pięknych. W lecie dodatkowo: zdzieranie butów, odwiedziny żon i pociech na letniem mieszkaniu, duszenie się w wagonach, leżenie na trawie, wylew uczuć i ból głowy w poniedziałek.
Nieomylność papieska, rzecz, na którą najwięcej napadają ci, co wierzą we własną nieomylność.
Nieprzyjaciel głupi więcej dobrego może zrobić niż przyjaciel. Ważną rolę gra już to samo, że lepiej i dokładniej znamy naszych nieprzyjaciół, niż przyjaciół. Kto nie ma nieprzyjaciół, nie wart mieć przyjaciela. Pewien mędrzec, do narzekającego na swój los powiedział: nie jesteś jeszcze zupełnie nieszczęśliwy, dopóki masz nieprzyjaciół — widocznie bowiem mają ci jeszcze czego zazdrościć. A nieboszczyk Tacyt napisał: najgorsi nieprzyjaciele są ci, co nas chwalą.
Nieprzyjemności: kobieca filantropja, imieniny żony, terminy wekslowe, bliźnięta, alimenta, ciasne buty, córki, kontrole kasy, składki, teściowe, komorne, długi, egzamina i t. d.
Niespodzianka może być miła, jak np. wygrana 100,000 rb. i niemiła, jak np.: wykolejenie się pociągu, przyjazd teściowej, nagły powrót żony z wakacji i t. d. Największą na świecie niespodzianką jest spotkanie się ze zasłużonem uznaniem, lub z prawdziwą oceną czynów i zamiarów.
Nieużytki, patrz pod: greka, wdówka, Koło polskie.
Nihilistki, według Bałuckiego damy, noszące gorset dla honoru domu.
Nirwana, spokój zupełny, ustanie wszelkiego ruchu, jednem słowem dolina Józafata, Najczęściej do Nirwany wzdycha narwany.
Niewolnikiem jest każdy przez całe swe życie. Jesteśmy niewolnikami rodziców, dzieci, narzeczonych, żon, kochanek, urzędu, zawodu, zasad, namiętności, przesądów, opinji, etyki, tak przełożonych jak i podwładnych, sąsiadów, gospodarzy, służących, kelnerów, konduktorów, szanownej publiczności, miljona paragrafów i przepisów prawnych i towarzyskich. Trzymają nas w niewoli nasze zmysły, rządzi nami żołądek i każda część ciała. Ubieramy się według tego, jak nam każą: powietrze, stan pogody, moda, przepisy policyjne, względy przyzwoitości, urząd, stanowisko społeczne a nawet piec zimny lub dobrze opalony. Jesteśmy niewolnikami czasu i miejsca, losu i przypadku, praw i obowiązków, — niewolnikami rzemieślników, dostawców pożywienia, hadlarzy węgla... Jadąc koleją zależymy od konduktorów i kontrolerów: gdzie nam każą siedzimy lub stoimy, cisnąc się jak śledzie; — życie nasze jest w rękach zwrotniczych i maszynistów. Można w ten sposób zapisać dziesięć arkuszy papieru i wyliczyć na nich ledwie setną część dowodów naszej niewoli. Nawet miljonerzy są częściej niewolnikami, niż panami swoich miljonów. Dlatego też „niewola kobieca“ nie przedstawia się tak strasznie, jak ją malują feministki — kilka więcej skrępowań i na tem basta. Za to kobiety mniej mają odpowiedzialności, więcej jadają cukierków i nie znęcają się nad niemi cyrulicy...
Noga, instrument używany do wyrzucania zadrzwi wierzyciela lub kochanka żony. Komu się „powinie noga“, to musi często potem „wisieć za obie nogi“. Lichwiarze zjadają ludzi „z nogami“. „Zimne nogi“ je się, a „ciepłe nóżki“ się pieści. Nogi stołowe zajmują nieraz stanowiska dyrektorów i prezesów. Kłamstwa pospolite: padam do nóg, całuję nóżki.
Nos, najważniejsza część ciała: to też żony za nos mężów wodzą. Kto ma „nos dobry“ ten może mieć słabą głowę. Czasem nos bywa instrumentem muzycznym, bo na nim „grają“. Kandydaci na uczonych „noszą nos wyżej gęby“. Politycy nasi nie widzą dalej nad „koniec nosa.“ Jeżeli ktoś bardzo „zadziera nosa“, to trzeba mu go „utrzeć“. Można komuś wziąć pannę „z przed nosa“, a później „nosem kręcić“, gdy jej coś „w nos wlazło“. Muchy są zarówno niemiłe w nosie jak w rosole.
Nożyce, patrz pod: redaktor.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Kazimierz Bartoszewicz.