Słownik prawdy i zdrowego rozsądku/H

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Kazimierz Bartoszewicz
Tytuł Słownik prawdy i zdrowego rozsądku
Data wydania 1905
Drukarz Jan Cotty
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały słownik
Pobierz jako: Pobierz Cały słownik jako ePub Pobierz Cały słownik jako PDF Pobierz Cały słownik jako MOBI
Indeks stron
H.

Hałas patrz pod: pies, fortepian i dzieci.
Handel obejmuje najszersze sfery interesów ludzkich. Niema nic na świecie, czegoby nie można „przehandlować“. Zyskowny jest handel jajami, żelazem, trzodą chlewną, zbożem i t. d. — najzyskowniejszym jest jednak handel sumieniem i przekonaniami. W ostatnich czasach ogólne oburzenie wywołuje handel dziewczętami, — natomiast handel córkami, uprawiany na targu małżeńskim (kto da więcej?), uważany jest za dowód mądrości, miłości i przezorności rodzicielskiej. W Galicji handlu niema, ale są handelki, w których można nabyć kataru kiszek i delirium tremens.
Hannibal, sławny kartagińczyk, zeswatany przez Gawalewicza ze Świdrzykowską (obacz studjum tego autora p. t. „Hannibal ante portas, czyli Świdrzykowska jedzie“).
Harmonja małżeńska — utrzymuje się wprowadzeniem w czyn przysłowia: co rok to prorok.
Hefajstos, bóg ognia, odznaczający się niesłychaną naiwnością, miał bowiem kilka żon i dziwił się że jedna z nich go zdradzała.
Heidelberg, uniwersytet, który ma największą ilość uczniów w Warszawie, Krakowie, Lwowie i t. d. Jeżeli który uczony lub literat nie był na żadnym uniwersytecie, to w życiorysie jego z pewnością przeczytacie, że studja odbywał w Heidelbergu.
Herod, znany okrutnik. Najgorszy gatunek: Herod-baba.
Herse, warszawski bożek mody, Kuba-rozpruwacz kieszeni mężowskich.
Heroizm — jadać w restauracjach, czytać dzisiejsze poezje, żenić się, jeździć koleją nadwiślańską, palić cygara 5-kopiejkowe, mieszkać na oddalonych ulicach lub przedmieściach Warszawy i t. d. W Galicji heroizmem jest zakładać fabrykę lub dziennik niezależny, a jeszcze większym mieć własne zdanie.
Herb, znaczek na konie i karety. Na znaczkach tych widzimy pół psa, pół konia, pół lwa, pół kozła, pół niedźwiedzia, całego zająca, rogi jelenie i baranie, złote nogi, ogony bydlęce i pawie, kawałki mieczy, podkowy, nagie panny, klucze, trąby, strusie pióra i t. d. Są to więc wszystko symbole myśliwych, koniarzy, rozpustników, rogaczy, pyszałków, tchórzów, sknerów, rozbójników, — a wobec tego trudno pojąć, że się temi znaczkami ludzie szczycą i przez wielki szacunek dla nich, umieszczają je na derkach końskich, na guzikach lokajskich, na flaszkach z wódkami, na chustkach do wycierania nosa i t. d. Symbolów wiedzy, nauki, prawdy, cnoty, zasługi, na herbach się nie spotyka. Dziś herbami popisują się głównie ci, którzy je sami sobie nadali, oraz ci z rzeczywistych potomków szlachty, którzy oprócz herbu i dobrego apetytu nic więcej nie posiadają; im taki szlachcic więcej goły, tem więcej swym herbem „ludziom w oczy kole“. Starzy polacy, prawdziwi szlachcice, drwili sobie z tego pyszałkowstwa. Już Rej w „Zwierzyńcu“ zauważył: „Nie piszą sławni a wielkich cnót a rozumów ludzie, których herbów byli — ale wypisano cnotę ich, zacności ich, one wielkie rozumy ich, one sprawy ich“. A Pilichowski powiada: „Zaleca filozofję to najbardziej, że w herbarze nie zagląda“.
Historyk, z małym wyjątkiem człowiek, patrzący oczami XX wieku na wiek V, X lub XV tak przed Chrystusem, jak po Chrystusie. Im mniej ma źródeł do jakiej epoki, tem więcej stanowczy sąd o niej wypowiada. Czasem (zwłaszcza w Galicji) bywa to zwykły karjerowicz, który ostro krytykując dawne czasy i dawnych ludzi, poleca się P. T. publiczności jako geniusz, który w polityce omyłek robić nie będzie. Tego rodzaju historycy mieli i mają za hetkę-pętelkę Naruszewiczów, Lelewelów i t. d., bez których wiedza ich dałaby się pomieścić w kieszonce od kamizelki.
Historja naturalna bywa wtedy, kiedy młoda żona przypina rogi staremu mężowi.
H. K. T., trzy pierwsze litery zdania: Hańba kulturze teutońskiej.
Hołubek Gabrjel, warchoł, który nie bacząc na przyszłą politykę Koła Polskiego, śmiał pomagać innemu warchołowi Zamojskiemu do przetrzepania arcyksięcia Maksymiljana pod Byczyną.
Homer, taki pan, o którym nie wiadomo nawet czy żył, a który jako stary tak znienawidził młodzież, że ją do dziś dnia prześladuje.
Honores mutant mores, zaszczyty zmieniają obyczaje. Zdanie to wciąż jest przytaczane, ale niewiadomo dlaczego o drugiej jego części: sed raro in meliores (lecz rzadko na lepsze) trwa grobowe milczenie.
Hotentotki, niewiasty, które przed kilku laty swemi naturalnemi wdziękami nadawały ton modzie kobiecej (patrz pod: tiurniury).
Hrabia; gatunek ssawca dwukopytowego, najczęściej spotykany w Galicji, ale mnożący się i we wszystkich innych królestwach Europy. Gdzie się pojawi, wszędzie zajmuje naczelne stanowiska; — w kolebce już jest kandydatem na ministra, prezesa, dyrektora. Gdziekolwiek zejdzie się kilkudziesięciu szczerych demokratów, a znajdzie się między nimi jeden hrabia, zaraz go robią swoim przewodniczącym. „Goły hrabia“ tyle co przyszły dyrektor banku; „ksiądz hrabia“, tyle, co przyszły biskup. Iść z hrabią pod rękę największa rozkosz prawdziwego demokraty. „Hrabski gust“, tyle co baletnica. „Świeży hrabia“, patrz pod: ekonom. W przysłowiach istnieje „hrabia, co psy obrabia“. Inne przysłowie mówi: „nic nie znaczy hrabia, kiedy źle zarabia, a jak jest ubogi, dostanie batogi“. — Kiedy jenerałowi Chłapowskiemu przedstawił się wysłany do niego na praktykę gospodarską młody hrabia B. z Galicji i widząc, że jenerał niezbyt serdecznie go wita, powtórzył z naciskiem: jestem hrabia B. — Chłapowski rzekł: „o!... to nic nie szkodzi — i tak jeszcze mogą być z ciebie ludzie!“ — Większą część patentów na ten tytuł wydaje służba hotelowa.
Hulanka, najmilsze zajęcie złotej młodzieży. Starzy Polacy mówili: „hulki, hulki; a potem bez koszulki“, albo: „gdyby nie hulka, byłaby koszulka“.
Humor w literaturze jest nienawidzony przez tych, co go nie posiadają; pisarze ciężcy i nudni przebaczą prędzej drugim brak gramatyki i płytkość myśli, niż błyski szczerego humoru, — jest to nienawiść ułomnych do dobrze zbudowanych, nędzarzy do bogatych. „Humor — mówi Weber (Demokritos), rodzi się w sercu... nawet wtedy ludzi kocha, gdy ich karci. Humor nie potępia i nie pryska jadem, stara się wlewać nektar wesołości i pociechy w gorycz życia. Czem pas korkowy dla pływaka, tem dobry humor i wesołość dla człowieka; ułatwia mu pływanie po morzu życia“. Wesoły humor jest cechą cnotliwego człowieka, — występny wesołym być nie może“ (Hoffmanowa).
Hunnowie, zaginiony szczep azjatycki, który się odnalazł świeżo w granicach państwa pruskiego. Wysłany na wyprawę do Chin, okazał zamiłowanie do starej porcelany.
Hunyady Janos, węgierski mąż stanu, najskuteczniej zwalczający obstrukcję.
Hygiena, niewiasta złego prowadzenia się, albowiem ciągle jest u wszystkich na języku. Ukrywa się jednak tak starannie, że nikt dotychczas nie ujrzał jej w całej piękności.
Hymen — miłe złego początki, lecz koniec żałosny.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Kazimierz Bartoszewicz.