Słońce zeszło z niebios szczytu...

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Na około mur zieleni... Słońce zeszło z niebios szczytu... • Poezye cz. 1 • Sielanki • Antoni Lange Stary klon mi odpowiada...
Na około mur zieleni... Słońce zeszło z niebios szczytu...
Poezye cz. 1
Sielanki
Antoni Lange
Stary klon mi odpowiada...

VII.

Słońce zeszło z niebios szczytu
Po za kres amfiteatru,
Cień na drzewa padł z błękitu,
Wionął świeży oddech wiatru.

Wionął wiatr — i przerwał ciszę
I zaszumiał nad drzewami,
I gałęzie ich kołysze
I zapachy ich balsami.

Szumią — szumią — szumią drzewa
Szumem dziwnej melancholii,
Szmer falisty brzóz się wlewa
W metaliczny jęk topoli.

Liść z akacyi pada złoty,
Dąb utraca swe żołędzie,
Klon zielone swoje sploty.
Jesień siatkę swą już przędzie.

Szumią — szumią — szumią drzewa
W różne jęki — w różne tony,
Każdy liść inaczej śpiewa,
Różne szumy z różnej strony.

Słuchaj, co to za kantata!
Te adagia, pianta, larga,
Dolorosa i irata:
Szmer — i szept — i łza — i skarga!

Szumią — szumią — szumią drzewa —
Różne szumy z różnej strony,
Wszystkich szumów dźwięk się zlewa
W chór jedyny — nieskończony.

Wszystko w jeden chór się zlewa —
W cichych skarg i łez symfonię —
Powiedz, o czem szumią drzewa?
O czem, powiedz, stary klonie!

Zobacz też[edytuj]


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Lange.