Napchałeś tytoniem tureckim 200 papierosów. Mam je w szufladzie.
Ale jak Szyllerowi jabłka nie dają natchnienia. Tęsknię za Turcją.
Rosła brunetka twoja wietrzy czerwone bety na balkonie. Nie
Jesteś poetą. Jesteś szczęśliwy. A ja małej córeczce
Daruję mandarynkę. Ona woli ogryzać paznokcie lub
Ssać brudną piąstkę gdy wesołem syczeniem pali się piecyk gazowy.
Mówiłeś kosztuje 20 złotych i skarżyłeś się na
Urząd Podatkowy. Wspólne mamy troski ale szczęścia nasze
Są odmienne. Różnimy się w odmianie róż. To decyduje.
Nie masz ambicji która mnie pożera. Prowincjonalnego poetę. Masz bety.
Sąsiedzie!! Nie goliłem się cały dzień. Noc melancholji. Jestem jak ty.
Zarośnięty. Podobni. Bardziej podobni niźli kiedykolwiek.
Pojmiesz. To ja wiem za nas dwóch. Przeto
Siedzę w samotności jak zwierzę. A ty grzejesz zgrabiałe
Ręce i sięgasz po kolczyki żony. Nie podchodź. Godzina
Późna a gwiazda zielonkawa na wschodzie do
Którego tęsknię. Potykasz się. Stykamy się obaj na
Schodach. W ciemności ukłonisz się uniżenie ty spracowany i u-
Bogi. Ale nie oczekuj pomocy. To ja. Gdybyś wiedział kim
Jestem nie zechciałbyś mnie znać.