Rozmyślania (Lange)/XXVII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Antoni Lange
Tytuł Rozmyślania
Data wydania 1906
Wydawnictwo Wacław Wiediger
Drukarz Drukarnia W. L. Anczyca
i S-ki
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
XXVII

Wciąż roję, żem się oderwał od ziemi,
Że ponad ludzkie uleciałem cieśnie;
I że, skrzydłami szumiący białemi,
Duch mojej gwiazdy w łonie mojem wskrześnie —

Duch pierworodny — czysty — jednolity —
I ostatecznych sięgający kresów —
Z głębi nadirów w najwyższe zenity,
Ze słońc edenów — w księżyce hadesów,

Jak gdyby czasów rozdarłszy granice,
Jakby wyszedłszy poza kres przestworów,
Przystroił w boską niewidzialność lice,
I rozkuł więzy kształtu i kolorów.

A przecież ciągle życie na mnie woła
I nieraz widzę jakieś sny dziecięce,
Co mi śpiewają jak cytry anioła
I wyciągają do mnie białe ręce.

Lub wycie warg spienionych kurczem słyszę,
I chóry łkań rozpaczy spazmatycznych
I zgliszczów jęk, co mi rozdziera ciszę
Lodowców moich krystalicznych.


Te cytr śpiewania i ten rozgwar dziki
Dręczą mą zamyśloną duszę —
I we mnie budzą okrzyki
I na ziemię wracać muszę!




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Lange.